Monthly Archives: Kwiecień 2012

Wiosenne smaki + witaminy

Wiosenne smaki + witaminy

Na wiosenne przesilenie, zmęczenie i (tak, jak w moim przypadku) lekkie przeziębienie, polecam sałatkę, którą ostatnio zrobiłam zupełnie przypadkiem, a która mnie powaliła swoim smakiem.

Składniki:

– pół opakowania rukoli

– 2 żółte papryki

– garść bardzo słodkich rodzynek

ew. ocet balsamiczny, oliwa z oliwek lub inny dodatek, jednak ja polecam nie dodawać NIC

Sposób przygotowania:

Rukolę rozdrobnić, paprykę pokroić w kostkę, dodać rodzynki, wymieszać i gotowe. Znika w trzy minuty. Polecam jako dodatek do kolacji, pasuje do wszelkich kanapek (no może z wyjątkiem tych z dżemem), jajek, wędlin, serów.

Smacznego!

Subiektywna lista endokrynologów – Warszawa

Subiektywna lista endokrynologów – Warszawa

A tak sobie wymyśliłam, że chcę konkretnie Wam pomóc, Drogie Tarczycowe Dziewczęta 🙂

Dlatego przedstawiam Wam moją subiektywną listę endokrynologów.

1. Dr Sylwia Pietrzyk – najlepsza, ukochana, mistrzyni i człowiek, który mi pomógł uporać się z tym cholerstwem na samym początku. Traktuje pacjenta w sposób całościowy, jest przemiła i rzetelna. Bez wahania zleca badania wykluczające inne schorzenia autoimmunologiczne. Jedyny lekarz, po którym rozpaczałam, gdy odszedł z Medicoveru. Teraz przyjmuje w przychodni przy ul. Białobrzeskiej 28 oraz w Platany Med przy ul. Ryżowej.

2. Dr Anna Stefanowska – wielki autorytet i bardzo rzetelny specjalista. Prowadziła mnie w czasie ciąży i dzięki niej czułam się bardzo dobrze. Sumienna i dokładna, a przy tym bardzo miła. Jedyny minus, to odległe terminy i dziki tłum chętnych. Przyjmuje w Enelmedzie oraz w Multimedzie przy Okopowej.

3. Dr Norbert Gaweł – podopieczny dr Stefanowskiej i bardzo dobry lekarz. Przesympatyczny. Ciężko u niego z terminami, ale warto „polować” na zwalniające się w ostatniej chwili wizyty. Przyjmuje w Medicoverze oraz w Babka Medica.

4. Dr Helena Jastrzębska – byłam u niej 1 raz i zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Więcej na jej temat nie mogę powiedzieć. Została mi polecona jednocześnie przez dwie osoby, więc chyba warto. Przymuje przy Metrze Stare Bielany, ul. Kasprowicza 48.

Jest też jeden lekarz, którego raczej nie polecam – dr hab n. med. Urszula Stopińska – Głuszak. Jeśli ktoś jest ciekaw, dlaczego nie polecam, to zapraszam do kontaktu mailowego po szczegóły. Jest to moja subiektywna opinia, więc nie chcę pani doktor robić tutaj czarnego PR.

Pozdrawiam Was, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!

O zapaleniu tarczycy raz jeszcze

O zapaleniu tarczycy raz jeszcze

Pobudka, Kochani!

Postanowiłam powrócić do tematu zapalenia tarczycy (poprzedni wpis na ten temat znajduje się TUTAJ), ponieważ zagadnienie to wzbudza Wasze spore zainteresowanie. Dziękuję za wszystkie maile, które w tej sprawie otrzymałam. Liczba wejść na moją stronę po wpisaniu hasła „poporodowe zapalenie tarczycy” oraz treść Waszych maili świadczy o tym, że temat ten jest słabo poznany i wymaga poświęcenia mu uwagi.

Chciałabym mocno podkreślić, że nie czuję się autorytetem w tej kwestii. Uważam, że najlepszym źródłem wiedzy są (a przynajmniej powinni być) lekarze. Jednak wiem, jaka jest „endokrynologiczna rzeczywistość”. Po pierwsze, mało jest dobrych endokrynologów. A jak już ktoś jest dobry, to jest tak oblegany, że dostanie się do niego na wizytę graniczy z cudem i najczęściej bardzo dużo kosztuje. Pamiętajmy też o tym, że w obrębie specjalizacji endokrynologicznej są różne subspecjalizacje i dobrze jest trafić prosto do kogoś, dla kogo oczkiem w głowie jest tarczyca. Zresztą, zauważyłam, że lekarze mają tendencję diagnozować u pacjentów to, na czym znają się najlepiej. W ten sposób jedna osoba może przejść przez podejrzenie cukrzycy, Addisona czy PCO, aż w końcu trafi na kogoś, kto zawyrokuje „zapalenie tarczycy”. Istnieją zapalenia tarczycy niezwiązane z niedawnym porodem. Ja na przykład od 2006 roku mam postawioną diagnozę: autoimmunologiczne zapalenie tarczycy Hashimoto. Zanim prawidłowo rozpoznano chorobę, przechodziłam przez piekło. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Zupełnie bez powodu byłam osowiała, spuchnięta i niemożliwie zmęczona. Zmęczenie w tej chorobie nie da się z niczym porównać. To taki rodzaj zmęczenia, który toczy od środka. Zawieszasz się wtedy i myślisz „Jak się nie położę zaraz spać, to umrę”. Zanim zachorowałam, to nie znałam tego stanu. Kiedy już poważnie zastanawiałam się, czy nie mam depresji, trafiłam na mądrą internistkę, która zleciła mi badania tarczycy. Poprodowe zapalenie tarczy objawia się bardzo podobnie. Do zmęczenia zwykłego śmiertelnika, wykończonego brakiem snu i karmieniem, dochodzi to paskudne zmęczenie związane z chorobą. Trzeba być twardzielką, żeby to znieść… Szczęśliwie, zapalenie poporodowe mija 🙂

Ostatnio jedna z Was pytała, co zrobić, gdy lekarz zdiagnozował PZT i każe odstawić dziecko od piersi. Odpowiedziałam: nie wiem, bo każdy przypadek jest inny. Co ja bym zrobiła? Zapytałabym jeszcze jednego lekarza. Czasami jest tak, że jeśli występuje duża nadczynność tarczycy, to trzeba przyjmować silne leki, które przechodzą do mleka mamy. Wtedy trzeba wybierać mniejsze zło. Czasami trzeba wziąć lek, żeby ochronić własne serce i pogodzić się z tym, że dziecko nie może być karmione. Jednak warto to skonsultować z drugim specjalistą.

Kiedy zdiagnozowano u mnie Hashimoto, usłyszałam następującą radę:
„Teraz musisz prowadzić regularny i uporządkowany tryb życia. Żadnych dużych emocji. Wysypiaj się, jedz pięć posiłków dziennie i unikaj stresów”.
Taak, powodzenia. Najlepiej zwolnić się z pracy, zamknąć w klasztorze i poświęcić się uprawianiu ogródka i robieniu dżemów. Na początku choroby starałam się rzeczywiście tego przestrzegać. Chodziłam spać o 22, regularnie się odżywiałam, zrezygnowałam z imprez i unikałam wszelkich źródeł stresu. Jednak po tych wszystkich latach choroby wiem jedno – nie ma co się za bardzo nad sobą użalać. Poza tym, jeśli chcesz żyć normalnie, to nie możesz żyć pod kloszem. Czasem trzeba zaryzykować, trzeba się porządnie zestresować. Przy odpowiednim leczeniu, pod okiem dobrego lekarza, można żyć normalnie, podróżować, pracować, zakochiwać się, wzruszać i mieć dzieci 😉

Jeśli chodzi o poporodowe zapalenie tarczycy, no to inaczej sprawy wyglądają. Myślę, że przez ten około rok po porodzie, kiedy to zapalenie trwa, faktycznie można się oszczędzać. Nie jest to długi czas, a korzyści z takiego trybu życia mogą być naprawdę duże.

Dlatego polecam: cierpliwość, sumienne przyjmowanie leków i znalezienie dobrego lekarza.
A jeśli odczuwacie tę potworną senność, której nie zwalczy żadna kawa, nie bójcie się włączyć dziecku 10 minutowej bajki i odpłynąć na kanapie. Dobra mama potrafi dbać nie tylko o dziecko, ale też o siebie!

Trzymajcie się dzielnie, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!

Gdzieś mniej więcej w 1/3 roku też można sobie zrobić postanowienie…

Gdzieś mniej więcej w 1/3 roku też można sobie zrobić postanowienie…

Ostatnio mało piszę, ponieważ nie potrafię się skoncentrować. Moją głowę zaprzątają różne myśli, rozpraszają mnie zdarzenia, które mają miejsce w moim otoczeniu. Czyli wygląda na to, że znów zbieram doświadczenia po to, żeby móc o tym pisać. Jak już pozbieram, to chyba jakąś wielką księgę stworzę 😉

Chcę dziś powiedzieć, że czuję w sobie wielką wdzięczność względem ludzi, którzy potrafią dać otuchę, nadzieję i siłę, sami z siebie i tak po prostu. Czuję wdzięczność za to, że spotykam ich na swojej drodze.

Postanawiam sobie, że spróbuję jednocześnie cieszyć się teraźniejszością, celebrować każdą najmniejszą chwilę, z moim Synkiem, z przyjaciółmi, z ukochanymi ludźmi, a jednocześnie zrobię sobie taki ramowy plan, w którym zawrę wszystko to, co chciałabym zrobić do końca tego roku. Zbliżają się moje 29 urodziny i od tego zacznę. Powoli rysuje mi się w głowie plan dotyczący tego, co chciałabym zrobić do tego dnia, no i co będę robić dokładnie w ten dzień 😉

Ok, do roboty, teraźniejszość czeka!

Miłego weekendu, Kochane Mamy i Nie Tylko Mamy 🙂

3 w 1, czyli mój ideał

3 w 1, czyli mój ideał

Wczoraj trafiłam na coś, na czego widok moje serce mocniej zabiło. Przestawiam Wam połączenie moich trzech miłości: do cukiernictwa, do mody i do smakowania pysznych rzeczy.

Jak Wam się podobają?

(Źródło: Lula.pl)

(Źródło: Lula.pl)

No to jeszcze do tego utwór, którego brzmienie bardzo lubię – i mamy piękny świąteczny dzień…

Miłego dnia, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!

Przed Świętami

Przed Świętami

Chciałabym Wam wszystkim życzyć, żeby było ciepło! Życzę Wam, żeby niczego Wam nie brakowało w te Święta, ani zdrowia, ani pysznego jedzenia, ani poczucia szczęścia.

Oczywiście, wszystkim Paniom życzę, żeby padły ofiarą śmigusowej tradycji przynajmniej jeden raz;-)

Wiosna schowała się na chwilę, ale czuję, że wkrótce wróci. Nie mogę się już doczekać spacerów z Synkiem, wypraw na plac zabaw, wylegiwania się na słońcu. Jestem pełna optymizmu, wiem, że w końcu się doczekam… 🙂

Trzymajcie się ciepło, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!