Monthly Archives: Sierpień 2012

Na deszczową pogodę – muzyka!

Na deszczową pogodę – muzyka!

Gadać mi się dziś nie chce. PIsać też nie za bardzo. Chce mi się chłonąć dźwięki. Mówcie więc do mnie. Śpiewajcie i grajcie. Od rana towarzyszą mi stare ukochane kawałki oraz nowe fascynacje muzyczne.

Znacie Melę Koteluk? Nie? To naprawiajcie ten błąd i to szybko 🙂 Ja odpływam. Przepiękna muzyka, teksty, wspaniały styl. Wszystko. Miłego słuchania

MELA KOTELUK – WOLNA

Odwaga wrażliwych

Odwaga wrażliwych

Dziś chciałabym się z Wami podzielić pięknym i bardzo życiowym wykładem pewnej Pani (wykład znaleziony na moim ulubionym Ted.com). Pani Brene Brown, która mówi o sobie, że jest badaczem opowieści (researcher storyteller), na podstawie wieloletnich badań nad historiami życia różnych ludzi, opowiada o tym, czym jest prawdziwa odwaga oraz o tym, że aby prawdziwie i w pełni przeżyć życie potrzeba wrażliwości i otwartości serca…

To, co napisałam, to tylko mały fragment i duże uproszczenie. Ten wykład wiele ułożył w mojej głowie, gdyż wysłuchałam go w idealnym momencie, kiedy moja przemiana wewnętrznie właśnie się dokonywała ( i dokonuje nadal). Nawet jeśli życie dostarczyło nam wielu trudnych doświadczeń, nie warto się zamykać, nie warto opancerzać się cynizmem. Zresztą: posłuchajcie sami (jeśli ktoś nie zna dobrze angielskiego, można włączyć polskie napisy)!

TED.com Brene Brown: The Power of Vulnerability

Każda chwila to lekcja, czyli jak nie przegapić życia

Każda chwila to lekcja, czyli jak nie przegapić życia

Byłam dziś rano w aptece. W kolejce do sąsiedniego okienka stała bardzo wiekowa pani, opierająca się o kijki do Nordic Walkingu. Pani farmaceutka, bardzo miła, młoda osoba zapytała: „Jak się Pani czuje?”. Starsza Pani nie dosłyszała i poprosiła o powtórzenie, po czym bardzo smutno dodała: „Jako – tako, byle – jako”. Smutek ścisnął mnie za gardło. Pomyślałam o tym, jak źle się czułam ostatnimi czasy i jak trudne emocje przeżywałam. Nagle zrobiło mi się wstyd za siebie. Spojrzałam na tę panią i zastanowiłam się, jakim prawem ja, w kwiecie wieku, sprawna i w miarę zdrowa, nie cieszę się pełnią życia. Dlaczego? Pani farmaceutka zapytała staruszkę: „A co pani podać?”. Tu staruszka wymieniła nazwy kilku leków, a na koniec dodała:”I jeszcze coś na uspokojenie, żebym już nie płakała”. I znów ścisk w gardle. Ta pani miała jakieś 90 lat i nie bardzo mogła już sobie pozwolić na optymistyczne i perspektywiczne patrzenie w przyszłość.

Każdego dnia, w każdym momencie uczę się czegoś nowego. Czego się dziś nauczyłam? Że na prawdziwe smutki dopiero przyjdzie czas. Teraz nie ma to sensu. Trzeba się skupić, porządnie skupić na tym, żeby przeżyć dobrze życie, żeby nie uciekło ono między palcami. Na starość, jak zdrowia zabraknie, jak zaczną odchodzić ludzie nam najbliżsi, to dopiero będzie czas na smutek. Teraz trzeba wziąć się w garść, żeby czegoś nie przeoczyć.

Jaki mam plan? Skoncentrować się na teraźniejszości. Dowiedzieć się, czego, cholera jasna, chcę i czego potrzebuję – dla siebie i najbliższych mi ludzi. Do tego trzeba siły i wiekliej odwagi. Dam radę? Nie wiem, spróbuję. Na mikroskalę zrobię sobie Eat Pray Love 😉 Nie pojade na rok do Włoch, Indii i na Bali. Moje odzyskiwanie równowagi mogę uskuteczniać po 21:30 jak mój Synek idzie spać. Pewnie zajmie mi to dłuższą chwilę, ale dam radę.

Pozdrawiam Was, Kochane Mamy i Nie Tylko Mamy! 🙂

Sztuczny miód, a nie jest mi wcale zielono

Sztuczny miód, a nie jest mi wcale zielono

Był kiedyś taki wspaniały koncert, którego słuchałam jak oczarowana. Pamiętam, jak najpierw emitowano go w telewizji, na szczęście nagrałam go na video i mogłam do niego wracać, kiedy tylko miałam ochotę. Nawet teraz, po piętnastu latach, wracam do niego wtedy, kiedy potrzebuję coś przemyśleć naprawdę głęboko i potrzebuję odpowiedniego podkładu muzycznego pod swoje myśli 😉

Jako, że nastrój u mnie nadal lekko podły, przemyślenia są potrzebne, by wyjść z kryzysu. Wierzę, że z każdego wielkiego kryzysu rodzi się wielka zmiana. Tylko tym razem nie widać jej jeszcze na horyzoncie i zaczynam się tym denerwować. Dlatego wracam do „Zielono mi”, wracam do tych wspaniałych piosenek, tekstów Osieckiej i ponadczasowych wykonań. W zasadzie każdy utwór z tego koncertu mogłabym to przedstawić i doskonale by pasował… Najbardziej chyba „Na zakręcie” w wykonaniu Jandy, lecz nie odważę się jej dzisiaj posłuchać, bo z pewnością się rozkleję. Dlatego wrzucam Wam sztuczny miód. Jest to tekst trudny, podszyty gorzkimi doświadczeniami Osieckiej, a ja dopiero teraz powoli zaczynam rozumieć, o co w tej piosence chodzi. No i ten wspaniały głos Katarzyny Groniec… To się nazywa Piosenka Aktorska z prawdziwego zdarzenia. Posłuchajcie sami!

Lepko, duszno…

Lepko, duszno…

Nie wiem, jak Wy, ale ja modlę się o deszcz.
O deszcz chłodzący, kojący, który zabierze ten ciężar z otoczenia.

Jestem z tych, na których pogoda ma wielki wpływ. Miniony weekend spędziłam jak jakieś senne zombie. Mój mózg działał tylko w 5%. Wszystko przez pogodę (tak sobie to przynajmniej tłumaczę 😉 )
Nie powiem już nic więcej, tylko zasłucham się cała w powyższym przecudnym utworze, z nadzieją, że za chwilę spadnie upragniony deszcz.


Trzymajcie się – tym razem chłodno i przyjemnie – Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!