Monthly Archives: Styczeń 2013

Nietylkomama ma już 2 lata!

Nietylkomama ma już 2 lata!

Kochani,
Tak zaangażowały mnie ostatnio moje prywatne sprawy, że przegapiłam 2 urodziny Nietylkomamy (21 stycznia)!

Chce podziękować wszystkim, którzy czytają i komentują mojego bloga od tych dwóch lat. Dziękuję także tym wszystkim, którzy są częścią mojego życia, inspirują mnie, otwierają oczy na duże i małe sprawy – dzięki Wam mam o czym pisać i mam siłę, aby żyć i czerpać z tego życia mądrość.
Najbardziej jestem wdzięczna mojemu Synkowi, Mikołajowi, bez którego ten blog w ogóle by nie powstał. Jego obecność w moim życiu zmieniła dosłownie wszystko i otworzyła moje serce oraz oczy na świat. Dziękuję też moim przyjaciołom (paniom i panom), jesteście moją drugą rodziną.

(Trentemoeller – „Shades of Marble”)

P.S. Chcę tam!

Duma mamy, czyli o wzruszeniach płynących z macierzyństwa

Duma mamy, czyli o wzruszeniach płynących z macierzyństwa

Kiedy mój synek zasypia, zawsze mówię mu: „Kocham Cię. Jesteś wspaniały”. Na ogół słyszę: „Nie jestem wspaniały, jestem Mikołajem” 😉 Ostatnio coraz częściej mówię mu jeszcze jedno: „Jestem z Ciebie dumna”, bo to właśnie duma, pomieszana z ciepłym wzruszeniem, jest ostatnio dominującym uczuciem, jakie żywię w związku z rozwojem mojego Przedszkolaczka.

Jestem dumna z tego, jak odważnie i rezolutnie wszedł w grupę rówieśniczą. Wzrusza mnie to, że ma swoich pierwszych kolegów i koleżanki. Kiedy oglądam jego pierwsze rysunki czy pierwsze koślawe cyferki wiszące na ścianie w przedszkolu, moje serce rośnie. Widzę, jak śmiało podchodzi do kolejnych zadań i jak bezpośrednio komunikuje pojawiające się trudności. To piękne, jakim darzy mnie zaufaniem, mówiąc mi o tym, że inne dziecko popchnęło go w przedszkolu. Słucha, gdy mu doradzam: „Powiedz dziewczynce: >Nie popychaj mnie, Kasiu, przykro mi, gdy mnie popychasz<" i obiecuje, że tak powie następnym razem. Przytula się mocniej, gdy mówię, że nikt nie ma prawa go popychać. Szczerze mówiąc, jestem dumna też trochę z siebie, że mimo różnych trudności, jakie napotykam w swoim życiu, udało mi się zbudować razem z moim synkiem tak dobrą, bezpieczną i silną więź. Z dumą patrzę, jak rośnie obok mnie ten wspaniały człowiek, który przed snem śpiewa strasznie śmieszne piosenki, podaje mi chusteczki, kiedy mam katar (sam z siebie!) i który ma niesamowite poczucie humoru. Dziś kolejny milowy krok za nami, związany z nocnikiem! Wystarczyło, że Mały poszedł do przedszkola w odpowiednim momencie i trening czystości rozpoczął się sam. Nigdy wcześniej go do tego nie zmuszałam, jedynie przed kąpielą sadzałam go na nocniku, nie przykładając jednak do tego jakiejś wielkiej wagi. I okazało się, że to dobra droga. Wszystko naturalnie i bez pośpiechu stało się samo. To mówiłam ja - kobieta, spełniona w macierzyństwie 🙂

Dobrej nocy, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!

Niebiańskie tiramisu dla kulinarnie „zdolnych inaczej”

Niebiańskie tiramisu dla kulinarnie „zdolnych inaczej”

Jakiś czas temu, wiosną, oglądałam program dla dzieci na Mini Mini. Tytułu programu nie pamiętam. Prowadzi go taki mało znany serialowy aktor. W programie podano przepis na deser a’la Tiramisu, tak prosty, że zrobi go dziecko. Pomyślałam: „coś dla mnie”. Przepis zapamiętałam (bo jest banalny), zakupiłam składniki i oto mam swój ulubiony deser. Średnio kilka razy w miesiącu gości na moim stole. Spróbujcie – nie będziecie żałować.

Zanim się podzielę przepisem, to będzie piosenka, fragment koncertu Madonny (Detroit, The Virgin Tour) z 1985 roku. Miałam ten koncert na kasecie VHS. A tę piosenkę lubię szczególnie.

A no i teraz przepis.

BANALNY DESER A’LA TIRAMISU:

Składniki:

– 1 paczka podłużnych biszkoptów (najlepsze są te marki Carrefour, serio)
– 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej lub 1/4 szklanki soku lub odrobina mleka
– 1 opakowanie serka mascarpone (najlepszy jest ten z Biedronki, serio:-))
– 1 duży kartonik śmietanki Łaciatej 30%
– 2 duże łyżki cukru pudru

Sposób przygotowania:

– Bierzemy dwie miski z szerokim dnem albo pudełka na deser albo kilka różnych miseczek.
– Na dnie układamy biszkopty (jak najbliżej siebie). Biszkopty oblewamy (do wyboru): kawą rozpuszczoną w odrobinie wody (opcja dla dorosłych), sokiem pomarańczowym lub mlekiem (wersje dla dzieci).
– Ubijamy śmietankę z cukrem pudrem
– Do śmietanki wrzucamy mascarpone i dokładnie mieszamy widelcem tak długo, aż znikną grudki.
– Krem serkowo – śmietanowy wykładamy na biszkopty
– Deser wkładamy do lodówki na min 2 godziny. Przed podaniem można posypać kakao lub inką

Smacznego (ja właśnie zajadam i odpływam w kosmos) 🙂

I don’t want an easy ride

I don’t want an easy ride

Zawsze, kiedy myślę, że jest już dobrze, coś się wykrzacza. Staram się jednak pamiętać o tym, że nie jestem z tych, co to chcą się prześlizgnąć przez życie po powierzchni. Im trudniej, tym prawdziwiej przecież. Co nas nie zabije, to nas wzmocni i takie tam mądrości. Podzielę się z Wami mało znaną piosenką Madonny. Utwór pochodzi z płyty „American Life”. Ta ballada o bardzo mądrym tekście, towarzyszy mi co rano w drodze do pracy. Dzień w dzień. Raczej mi się nie znudzi, po tylu latach…

Czasami są w życiu chwile, kiedy przez moment wszystko się układa. Boję się takich chwil, bo łatwo się takim szczęściem zachłysnąć. A potem strata boli jeszcze bardziej. Boję się rozczarowań tak bardzo jak samotności. Jednak od niedawna nie kieruję się w życiu tym lękiem. Przestałam bać się ryzyka. Dowiedziałam się też – o dziwo od samej siebie, choć pokierowała mnie ku temu moja kochana przyjaciółka H. – czym powinnam się w życiu kierować. Wiem, że to ja jestem swoim największym sprzymierzeńcem. Ludzie bywają życzliwi, ale czasami nagle przestają, bo np. już nie wpisujemy się w ich wizję świata albo są nami rozczarowani. To boli okropnie. Jednak takie rozczarowania nie będą mnie dotykać zbyt mocno, jeśli będę miała oparcie w sobie. A od pewnego czasu mam. Wymagało to ode mnie wielkiej siły, przejścia przez koszmarny kryzys i postawienia granic osobom, którym granic postawić przez długie lata nie potrafiłam. Ale wiecie co? Warto. Bo jestem szczera sama ze sobą i wiem, czego chcę. Przez lata miałam w głowie różne stwierdzenia wpojone przez innych, co można, nie można, wypada, nie wypada, czym się kierować, co robić z życiem. Jednak nigdy nie zapytałam siebie: „A czego ja tak naprawdę chcę?”. Teraz robię to codziennie i zapisuję to sobie, żeby już nigdy więcej nie zapomnieć.
Życzę Wam wszystkim takiego dobrego zdefiniowania swoich wartości i celów. Lepiej późno niż wcale. U mnie następuje to tuż przed trzydziestką. Teoretycznie jeszcze dużo czasu, aby zbliżyć się do swojej wizji szczęścia. Trzymajcie kciuki!

No i mam przedszkolaczka

No i mam przedszkolaczka

Zarówno koniec 2012 jak i początek 2013 do przyjemnych nie należały. No cóż… Nie pozostaje mi nic, tylko wciąż nastawiać się na przetrwanie, dbać o siebie i zobaczyć, co będzie.
Dziś nadrabiam wszelkie zaległości. W spaniu, jedzeniu, piciu, witaminach i porządkowaniu mieszkania. To chyba dobry sposób na polepszenie sobie samopoczucia, prawda? Poza tym oglądam serial „Homeland”, który strasznie mnie wciągnął.

Z nowości – mój Synek od poniedziałku chodzi do przedszkola. Prawie od razu się zaadaptował. Przyznaję, że trochę to przeżywam, to jego uniezależnienie się, ale radzę sobie. Stratę niani już prawie przebolałam, choć nadal na samo wspomnienie, serce trzepoce mi jak skrzydła jakiegoś szalonego kolibra. O sprawie z nianią nie pisałam, bo to dla mnie ciężki temat. Może jak się zbiorę w sobie, to napiszę – ku przestrodze… W każdym razie, okoliczności życiowe popchnęły nas do tego, by Mały poszedł wcześniej do przedszkola i wygląda na to, że całkiem przypadkiem sprawiliśmy mu tym wiele radości. Mimo iż logistycznie będzie się trzeba mocno spinać, żeby go zaprowadzać i odbierać, ale poza tym dla wszystkich tak będzie po prostu lepiej. A Synek będzie miał to, co lubi najbardziej – dużo zabawy, inne dzieci i możliwość swobodnego rozwoju!

122160208614287171_vqhdtpl4_c

Trzymajcie się ciepło, Kochane Mamy i Nie Tylko Mamy!

Witaj Nowy Roku

Witaj Nowy Roku

No dobra, zaczął się kolejny rok. Tak jak ktoś mi dzisiaj powiedział, w ostatnim czasie trochę „spadłam z chmurki” i oto jestem na ziemi. Z odrobiną niebieskich migdałów w głowie. Ale tylko odrobiną. Z wiekiem znikną całkiem.

W każdym razie czekam aż pewne sprawy same przyjdą. Trochę oddaję się losowi. Dbam o to, na czym mi zależy. Wpływam na to, na co mogę wpłynąć. Reszty nie zmienię. Życie to nieustannie wirujący kalejdoskop.

Chciałam się podzielić z Wami ciekawym obrazkiem znalezionym w sieci, opisującym cechy osób odnoszących sukces oraz tych, którzy sukcesów nie odnoszą (skazani na sukces vs. skazani na porażkę). Daje do myślenia.

(KLIKNIJ ABY POWIĘKSZYĆ!)

People-3

(Źródło: Google 😉 )

Sukcesów Wam życzę, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!