Monthly Archives: Marzec 2013

Dobrych Świąt

Dobrych Świąt

Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!
Nie wiem, czy to tylko kwestia Świąt, czy nie tylko, ale bardzo się zmobilizowałam bardzo i widzę efekty swoich działań. Te Święta, mimo iż miały być dla mnie bardzo smutne, będą wspaniałe. Wiem to 😉 Wiem, bo już same przygotowania do nich są dla mnie (i dla nas) radością.

IMG_20130330_194640

Życzę Wam wszystkim (i sobie) przede wszystkim dużo odpoczynku w te Święta. Poza tym pozytywnego podejścia do rzeczywistości, ciepła (takiego wewnętrznego oraz tego płynącego z relacji z ludźmi) oraz dobrej energii dającej motywację do działania.

Do zobaczenia, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!

Szczyt marzeń oraz o tym, że dostałam inspiracyjnego kopa

Szczyt marzeń oraz o tym, że dostałam inspiracyjnego kopa

Wiecie jaki był mój dzisiejszy szczyt marzeń? Żeby położyć się rano jeszcze na godzinkę spać… Mój Synek wstał o 6:30. Ja w nocy spać nie mogłam, więc zerwanie się rano razem z nim było potwornie bolesne. Męczyłam się przeraźliwie aż do godziny mniej więcej jedenastej, kiedy to wymyśliłam, że skoro jest tak bardzo zimno na dworze, to może by spróbować się nie obudzić tym rześkim powietrzem… Dlatego natarliśmy dzioby tłustym kremem i wyszliśmy z Małym na ten mróz. Było całkiem przyjemnie, zaliczyliśmy plac zabaw, weszliśmy do pobliskiego kościoła, bo Synek bardzo chciał zobaczyć tę „wielką budoowlęę”. Oczywiście ja, bezbożnik, zapomniałam, że dziś Niedziela Palmowa. Mały jęczał, że chce te „kwiatuszki”, a ja, frajer, ani grosza z domu nie wzięłam. Wróciliśmy do domu przemarznięci do szpiku kości, ale za to odechciało mi się spać chyba na tydzień z tego zimna. Zjedliśmy ciepłą zupę i bawiliśmy się w superbohaterów.

momsup

(Źródło: Pinterest.com)

Wczoraj spędziłam cały dzień w samotności. Dałam sobie ten czas, żeby ułożyć sobie w głowie (i w szafkach trochę też, bo był bałagan). Bardzo mi to było potrzebne, choć otarłam się o nieciekawe stany emocjonalne. Dziś już gotowa byłam otworzyć się na świat. Jednak chyba muszę z tym chwilę zaczekać, bo świat (a przynajmniej jego wycinek) jakiś taki niegotowy… Trudno. Na szczęście, niespodziewanie, w ciągu ostatnich dwóch tygodni wydarzyły się dwie rzeczy, które przywracają mi wiarę w sens życia. Oba wydarzenia wiążą się z poznaniem wspaniałych osób, bratnich dusz, bardzo inspirujących ludzi. Dostałam kopa od losu, tym razem pozytywnego. Po wpływem tego kopa chyba niedługo wybiorę się do Wrocławia na wycieczkę 🙂

Postanowiłam także spróbować zrobić coś na kształt Eat Pray Love w najbliższych miesiącach, z naciskiem na Eat & Pray, bo z tym Love to jakoś niezbyt różowo jest. Chcę trochę posmakować świata, póki nie jest jeszcze za późno. A wokół swoich trzydziestych urodzin chcę zrobić coś specjalnego. Nie stać mnie na wyjazd na Bali, ale na włoskie wakacje pewnie mogę sobie pozwolić. Na początku czerwca powinna już być ładna pogoda, prawda?

Pierwszy raz od wielu miesięcy czuję, że coś mnie miłego czeka w przyszłości. Cudowna odmiana po czarnych myślach, jakie mnie ostatnio dopadały. Dziękuję

Do zobaczenia wkrótce, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!

O tym jak utknęłam w miejscu i włączyłam tryb SURVIVE do czasu aż motyl nie usiądzie mi na ramieniu

O tym jak utknęłam w miejscu i włączyłam tryb SURVIVE do czasu aż motyl nie usiądzie mi na ramieniu

Utknęłam. Ale w ramach zmiany podejścia do wszystkiego i w ramach pracy nad własnym optymizmem napiszę: Utknęłam! Jest wspaniale! 😉

Choć tak naprawdę nie jest wspaniale. Ja po prostu już nie mam siły narzekać. Nie chcę być toksycznym mrukiem, który widzi wszystko w czarnych barwach. Jednak ostatnio w wyniku nawarstwienia się różnych kłopotów, o których wspominałam, trochę zamroziłam się emocjonalnie. Nie umiem inaczej przetrwać tego przesilenia zimowo – wiosennego. Inaczej zatopiłabym się w gorzkich żalach związanych z przeszłością, w trudach obecnej egzystencji i w wyuczonej bezradności jaka mi towarzyszy od mniej więcej roku. Jak długo życie się goi? Kiedy w końcu przestajemy katować się wspomnieniami przeszłości i wyrzutami względem siebie (co mogłam zrobić lepiej, co zrobiłam beznadziejnie, jaka jestem i co z tego wynika etc.)? Kiedy się w końcu zapomina? Kiedy następuje ten moment, że czuje się w końcu gotowość pójścia do przodu? Czy może zostaje się już ostrożnym, zamkniętym, bezradnym i cynicznym na całe życie? Bardzo chciałabym poczuć się lepiej, ale to „lepiej” jakoś nie nadchodzi. Jednak trochę się boję, że może czegoś ważnego nie dostrzegam, dlatego przestaję się gorączkować. Zatrzymuję się i trwam. Czekam. Może w tym stanie zacznę lepiej widzieć szczęście, które już u mnie jest…

motylek

Mój tryb SURVIVE polega na tym, że wstaję, robię swoje, po „minimalu”, niestety. Wysiłek wkładam tylko w to, co jest absolutnie najważniejsze. Uważam, że reszta spraw, jeśli jest tego warta i wartościowa, poczeka aż będę gotowa i będę miała więcej siły. Wierzę, że z wiosną gotowość może pojawić się w sposób naturalny. Teraz jeszcze chwilę posiedzę sobie w skorupce.

Trzymajcie kciuki za mnie, ja trzymam za Was, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!

Rzut hejtem w facetów (choć od razu zaznaczę, że nie we wszystkich)

Rzut hejtem w facetów (choć od razu zaznaczę, że nie we wszystkich)

Chciałabym niniejszym rzucić hejtem w facetów jeżdżących rano metrem przed godziną 9. Codziennie obserwuję ich z ogromna pogadą. Dlaczego?

Dlatego, że są słabi. Siedzą, ziewają, grają w te swoje gierki na telefonach, udają, że nie widzą, co się dzieje dookoła. A nad nimi stoją kobiety. W każdym wieku i w różnych stanach. Babcie, matki z dziećmi i kobiety w ciąży. A oni siedzą i żaden tyłka nie ruszy. Gdzie się podziali silni, zdrowi mężczyźni, którzy nie usiądą, jeśli kobieta stoi? Gdzie jesteście honorowi, energiczni, rycerscy faceci? Dlaczego zamieniliście się w tych ziewających, ślepych słabeuszy? Naprawdę, dziś stałam obok dziewczyny z wyraźnym ciążowym brzuchem, a oni nic, siedziało ich czterech i żaden nie wstał, mimo iż nie dało się jej nie zauwazyć. Dalej grali w te gierki na telefonach i dalej ziewali. Trochę mi żal tych panów, ciekawe co ich tak męczy… Życie? Trudny level do przejścia w grze? Ja nie rozumiem. Nie akceptuję takich czasów. Zresztą, młode kobiety tez nie ustępują miejsca starszym osobom. Mój wniosek jest taki – że w naszym społeczeństwie nie kultywuje się takich wartości jak szacunek. A szacunek jest elegancki i sexy. Może to jakiś pomysł na kampanię społeczną?… 🙂

92498018feba5b45cc1edc4c06d17e09

No to wyrzuciłam jad i mogę wrócić do rzeczywistości

Pozdrawiam Was ciepło, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy

Nadaję z wojennego frontu

Nadaję z wojennego frontu

Kochani czytelnicy Nietylkomamy!

Niedługo wrócę. Jednak muszę najpierw trochę powalczyć na życiowym froncie. Wszystko na raz zwaliło mi się na głowę. Kilka dużych rzeczy i masa pierdół. Tak się wszystko wokół zawzięło, że w jednym tygodniu odpadły mi drzwiczki szafki w kuchni, popsuł się czajnik, przepaliła suszarka i popsuły słuchawki od mp3. A to właśnie tylko te najdrobniejsze drobiazgi. Te duże rzeczy są tak duże i poważne, że nawet nie chcę o nich mówić. Pierwszy odruch jaki miałam, to ucieczka. W siebie do wewnątrz przede wszystkim. Potem trochę rozpaczania. A wczoraj nagle chyba popadłam w obłęd, ponieważ poczułam w sobie tak ogromną dawkę pozytywnej energii, że jestem w szoku. Wszystko mi się zwaliło na głowę, a ja się śmieję i idę do przodu jak burza. Albo jestem szalona albo po prostu nagle stałam się bardzo silna.

To trzymajcie się ciepło, drogie Mamy i Nie Tylko Mamy i trzymajcie kciuki, żebym to wszystko ogarnęła

indeks