Monthly Archives: Grudzień 2013

2014! Niedługo przywitamy!

2014! Niedługo przywitamy!

Kochani, piekę maślane bułeczki. Jestem sama w domu, chłopaki poszli po zakupy. Czuję jeszcze Święta, choć z minuty na minutę coraz mniej. Jakoś tak smutno bez śniegu. Wszystko dlatego, że nie można, po prostu nie można bez śniegu słuchać niektórych piosenek. Odpada świąteczny Michael Buble, czy Tony Bennet. Jest po prostu za ciepło 😉 Inaczej słucha się też takich piosenek, jak to cudo:

Laura Fygi: „It’s Crazy”

No, ale cóż 🙂 Nie będę narzekać. Śnieg jeszcze z pewnością nadejdzie. Śnieg, zimno na dworze i ulubione wieczorne picie czekolady ze śmietaną…

ff752c99e48e4043dc117d9ca8bc3286

Źródło: Pinterest.com

Kochani, wszystkiego dobrego na Nowy Rok. Nie będzie lepszy od 2013 pod każdym względem. Niech Wam wszystkim przyniesie sukcesy, zdrowie i zadowolenia z życia. Życzę Wam ciepłych relacji z bliskimi, długich spojrzeń w oczy i pełnych miłości uśmiechów…

Wszystkiego dobrego, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!

O tym, dlaczego gotuję i się tego nie wstydzę

O tym, dlaczego gotuję i się tego nie wstydzę

Zacznę dziś od piosenki z repertuaru mojego ukochanego Skunk Anansie. Pierwszy duży koncert, na którym w życiu byłam, to był właśnie ich występ w 1999 roku w Spodku. Przed nimi grał Hey (też uwielbiam). A oto remix jednej z ich najładniejszych ballad, wykonany przez zespół Antimatter. Jak tego słucham, to jakaś część mnie wychodzi ponad sufit i dryfuje prosto do nieba.



Skunk Anansie – 100 Ways to be a good girl (Antimatter mix)

Ostatnio, w szczególności po obejrzeniu świetnego filmu „Julie i Julia” wróciłam z wielką pasją do jednego z moich ulubionych zajęć, czyli hm… gotowania. Postanowiłam przejrzeć posiadane książki kucharskie w poszukiwaniu prostych, a jednocześnie wyjątkowych przepisów obiadowych. Tuż przed Świętami przewertowałam otrzymaną od przyjaciół książkę Zofii Nasierowskiej i Janusza Majewskiego „Fotografia Smaku”. Znajdują się w nim uroczo proste przepisy na fajne dania kuchni polskiej. Książka zaczyna się od cytatu:

Jedni gotują, inni nie gotują. Pewnych rzeczy nie można zmienić. Ezra Pound.

Otóż, moim zdaniem, nie jest to prawda. Przynajmniej w moim przypadku. Ja nie gotowałam. Tylko czasem piekłam słodkości. Gotować nie lubiłam nawet przysłowiowej wody na herbatę. Jak trzeba było, to gotowałam ryż z warzywami. Do tego ewentualnie jakiś źle przyprawiony kurczak. Ale potem pojawił się na świecie mój Synek i otworzyłam się na magiczny świat smaków. Dla niego, dla nas, dla siebie.

IMG_1677

Z filmu Julie i Julia wyniosłam kilka lekcji. Pierwsza z nich jest taka: masło rządzi. Gdzie się da, zamieniam oliwy i oleje na masło. Druga lekcja, moja osobista, jest taka, że kuchnia może być piękną pasją i nie należy się tego wstydzić. Czuję, że w dziedzinie gotowania przeszłam do kolejnego etapu. Na nowy stopień wtajemniczenia. Zaczęłam eksperymentować jeszcze bardziej kreatywnie niż wcześniej. Odkrywam uroki dobrych sosów. Poniżej przedstawię Wam przepis, który zaczerpnęłam ze wspomnianej „Fotografii Smaków”. Polecam gorąco, jeśli zapraszacie gości na imprezę Sylwestrową lub po prostu na proszony obiad. Potrawą z poniższego przepisu można spokojnie wykarmić za jednym zamachem 4 – 5 osób. UWAGA! Mój przepis to „wariacja na temat” oryginalnego przepisu, więc proporcje mogą być inne.


Piersi kurczaka w sosie musztardowo – miodowym


Składniki:

– 4 piersi kurczaka (podwójne)
– 50 ml białego wina
– ok. 2 łyżki musztardy (najlepiej sarepskiej)
– ok. 2 łyżki miodu
– sól i pieprz
– masło do smażenia

Piersi kurczaka pokroić na kotlety. Posypać solą i pieprzem. Włożyć do miski. Każdy kawałek mięsa dokładnie wysmarować mieszaniną miodu i musztardy. Miskę przykryć i włożyć do lodówki. Marynować mięso przez min. godzinę. Następnie smażyć mięso na maśle aż obie strony będą ładnie zarumienione, a mięso miękkie. Nie należy się spieszyć i zbyt szybko zdejmować dania z ognia. Lepiej dodać masła i/lub wody i dać mięsu więcej czasu niż ryzykować, że potrawa będzie za twarda lub surowa. Usmażone mięso przełożyć do półmiska. Do pozostałego na patelni sosu dolać wino. Zagotować, wymieszać i powstałym sosem polać mięso.

IMG_2391

Polecam podawać z dobrym makaronem lub ziemniakami. Można też podać z sałatką. Nam obłędnie smakowało połączenie tego dania z sałatką z pomidorów, mozzarelli i pesto.

Smacznego! 🙂

P.S. A od Nowego Roku wracamy do odchudzania!

Życzę Wam Świąt budujących mosty zamiast murów

Życzę Wam Świąt budujących mosty zamiast murów

Moi Kochani Czytelnicy,
Zbliża się koniec roku. Miniony rok był dla mnie przełomowy, choć niezwykle trudny. Wiecie jak to jest, jak się przeżyje dużo, wtedy jest się silniejszym. Banał, ale dla mnie niezwykle ważny.

large

Źródło: Pinterest.com

Z okazji Świąt życzę Wam (Waszym rodzinom) wzajemnej otwartości, gotowości na pozytywne zmiany i jak największej ilości wspólnych spraw i działań. W dzisiejszych czasach, gdy dzieci wychowują się same, warto poświęcić świąteczny czas w całości na zacieśnianie więzi. Zróbcie coś razem! Upieczcie pierniczki, zróbcie sobie wyprawę po choinkę, wykonajcie razem ozdoby i udekorujcie drzewko. Zajmijcie się upiększaniem domu/mieszkania przy pomocy własnoręcznie zrobionych dekoracji. Wiele super inspiracji można znaleźć na Pintereście w dziale DIY&Crafts.

Za mną już pierwsze najważniejsze dni po stracie rodzica. Wiem, że rozpacz jeszcze wróci. Wraca falami, w najbardziej niepozornych chwilach. Gdy ostatnio przekładałam gorącą pizzę na talerz, przypomniały mi się wyprawy na pizzę z moim tatą, zawsze gdy wracaliśmy ze szkoły muzycznej. Gdy fala rozpaczy przychodzi, ciężko ją zatrzymać. Pozwalam jej przepłynąć i wkrótce nadchodzi spokój. Mam teraz trzy tygodnie wolnego, aby całe morze przeszło przeze mnie.

cfdd1155bfada5a6b35d88ceb024b274

Źródło: Pinterest.com

Chwilowo jednak czuję się dobrze. Odczułam ogromną ulgę – z nieco innego powodu. Od początku 2013 mój Synek chorował non stop. Niedawno okazało się, że przyczyną wiecznych problemów z katarem i z oddychaniem jest ogromny trzeci migdał. Dodatkowo, po ostatniej infekcji, podczas której po prostu dusił się w nocy, okazało się, że w uszach zalega mu płyn. Pojawił się niedosłuch. W badaniach wyszło, że powstało wysiękowe zapalenie ucha. Okazało się, że trzeba koniecznie zrobić tzw. drenaż wentylacyjny uszu i jednocześnie usunąć ogromny migdał. Wyznaczono nam termin zabiegu (państwowo) na… lipiec 2014. Przez chwilę robiliśmy rozeznanie i ostatecznie postanowiliśmy skorzystać z usług prywatnego szpitala – Szpitala Medicover. Termin oczekiwania na zabieg w tym szpitalu, to… dwa tygodnie. Chętnie napiszę obszerną recenzję szpitala w jednym z kolejnych wpisów. Teraz napiszę tylko jedno – decyzja o szybkim zabiegu była jak najbardziej trafna. Począwszy od pierwszej nocy po zabiegu Synek zaczął NORMALNIE ODDYCHAĆ! Skończyły się pobudki z płaczem i chrapanie. A przede wszystkim – dopiero w dniu, gdy odbył się zabieg i wróciliśmy do domu (tego samego dnia wieczorem), poczułam jak bardzo obciążała mnie i napinała wewnętrznie nasza sytuacja. Wieczny lęk o dziecko, jego złe samopoczucie z powodu niedosłuchu, ciągłych infekcji uszu i gardła (oraz z powodu ciągłego niedotlenienia) – to wszystko miało ogromny wpływ na moje samopoczucie. Po powrocie do domu po prostu padłam na twarz i pierwszy raz od wielu miesięcy spałam spokojnie. Wręcz czułam, że moje ciało jest totalnie rozluźnione. Jeszcze raz powtarzam: WARTO JAK CHOLERA!

A na koniec pochwalę się naszymi przedświątecznymi dokonaniami:

PIERNICZKI

20131222_190902

LODOWATY BAŁWAN 😉

23.12.2013 - 1

Zrobiłam też kurczaka w sosie musztardowo – miodowo – winnym. Po Świętach chętnie podzielę się przepisem. Jest to jeden z najlepszych przepisów na kurczaka, jakie miałam okazję wypróbować. Może być to danie popisowe, gdy zapraszacie gości 🙂

Jeszcze raz – dobrych, ciepłych i spokojnych Świąt, Kochani.

.

.

Kochani, przez chwilę mnie nie będzie.

Muszę pożegnać kogoś, kto był mi bardzo bliski, choć jednocześnie daleki. Tego człowieka, który dał mi życie, a potem przez większość czasu trzymał się z daleka, z różnych powodów. Mimo iż było go tak mało, miał na mnie ogromny wpływ. To od niego mam dryg do pisania. To od niego mam też różne swoje ciemne strony, z którymi walczę. Gdy patrzę w lustro, widzę jego kości policzkowe i nos. Widzę też jego uśmiech.

Zanim przetoczą się w mojej głowie różnej barwy wspomnienia, zanim przejrzę listy, zdjęcia, przypomnę słowa, minie chwila czasu. Wrócę do Was, gdy będę mogła się skupić na czymkolwiek innym. A tymczasem, ku Waszej refleksji zostawiam moją prośbę: Dbajcie o siebie, o swoje życie, o dietę, o wszystko, co w siebie ładujecie. Im wcześniej zaczniecie, tym lepiej. Ruszajcie się, wyjdźcie z domów, otwierajcie się na ludzi, strońcie od nałogów. A przede wszystkim: nie palcie papierosów. Jeśli nie potraficie tego zrobić dla siebie – a powinniście – zróbcie to dla Waszych bliskich. Jeśli i tego nie potraficie, znaczy, że Wam na nich nie zależy. Jeśli nie radzicie sobie z życiem, cierpieniem, bólem – idźcie do psychologa, psychiatry, leczcie się zamiast faszerować gównianymi używkami. Dlaczego? Bo umrzecie w męczarniach, bez pożegnania, a Wasi bliscy zostaną z wyrwą w sercu.