Monthly Archives: Styczeń 2014

Mój Haruki, czyli o pewnym Japończyku, który mówi za mnie

Mój Haruki, czyli o pewnym Japończyku, który mówi za mnie

Absolutnie uwielbiam Murakamiego, tak, tego pisarza właśnie, który co roku dostaje nominację do literackiego Nobla i ciągle jakoś nie może go dostać. A ja czekam razem z nim.

Jednak zanim przejdę do Harukiego, to będzie, oczywiście piosenka. Kolejna deklaracja: uwielbiam Christinę Aguilerę i się tego nie wstydzę. Ma jeden z najlepszych głosów na świecie, jest piękna i kobieca, przypomina mi nieco Marylin Monroe. Jak byłam mała, to śpiewałam piosenki Marylin całymi dniami.. Ale do rzeczy. Christina. Myślałam, że znam cały jej dorobek, a tu niespodzianka. Nie znałam takiej oto perełki, a mianowicie duetu z Alicią Keys. Prawdziwy rarytas.

A teraz mój Murakami. Uwielbiam go trochę inaczej, niż zwykle uwielbia się dobrych pisarzy. To jest coś więcej. To jakaś nadprzyrodzona łączność mózgowa. Dziwne uczucie, które mi towarzyszy, gdy czytam jego książki. Czułam to szczególnie, gdy czytałam „Sputnik Sweetheart” (pierwszą jego książkę, którą przeczytałam), potem „Kronikę Ptaka Nakręcacza”, „Kafkę nad Morzem”, no i jak czytałam o przygodach Aomame w „1Q84”. W sumie to wszystkie jego książki mnie zwalały z nóg. To było coś więcej niż zwykła dobra lektura, bo czytając niektóre moje fragmenty myślałam sobie tak:
– O cholera, on mnie zna.
albo
– Jakimś cudem wszedł do mojej głowy.
albo
– Skąd on to wie, przecież to mój największy sekret!?

0f81c190d300623d3ff4cab2c84e0ac5

(Źródło: Pinterest.com: Laurent Moerau – Summer in my head)

To były takie mrożące krew w żyłach momenty, kiedy czułam, że on pisze o mnie, że wszystko o mnie wie i jestem oto właśnie totalnie obnażona.

Teraz czytam jego najnowszą książkę „Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa”. Przeczytałam zaledwie początek, a tu znowu: BACH, Haruki siedzi w moim mózgu i pisze. Najgorsze, że opisał taką depresję, jaką do niedawna przeżywałam. Taką, o której nie chcę pamiętać. Teraz, kiedy już mam to za sobą, po prostu wolę zapomnieć. A jednak on mi przypomina, mówi: „Zobacz, tak było jeszcze niedawno”. Bez litości.

„(…)Tamtego lata po powrocie do Tokio Tsukuru ogarnęło przedziwne uczucie, jakby kompletnie zmieniły się jakieś elementy w jego organizmie. Dobrze znane kolory wszystkich przedmiotów nabrały nagle innego odcienia, niczym oglądane przez jakiś filtr. Słyszał nigdy przedtem niesłyszane dźwięki, lecz nie wychwytywał innych, które powinien był słyszeć. Gdy próbował się poruszać, czuł, że jego ruchy są strasznie niezręczne. Zdawało się, że wokół zmienia się charakter grawitacji.
Przez pięć miesięcy po powrocie do Tokio Tsukuru żył u wrót śmierci. Znalazł sobie miejsce na krawędzi ciemnej przepaści i w nim spędzał samotne dni. Było to miejsce tak niebezpieczne, że przewrócenie się we śnie na drugi bok groziło tym, że wpadnie się w bezdenną przepaść nicości. Jednak on w ogóle nie odczuwał strachu. Myślał tyko, jak łatwo byłoby tam spaść.
Rozglądając się dokoła, widział jedynie dzikie kamieniste pustkowie. Nie było na nim ani kropli wody, ani źdźbła trawy. Nie było kolorów ni prawdziwego światła. Brak słońca, księżyca i gwiazd. Prawdopodobnie nie było też kierunków. Co pewien czas następowały po sobie tajemniczy zmierzch i bezdenna ciemność. Dla stworzenia obdarzonego świadomością było to miejsce położone na absolutnym krańcu świata. O zmierzchu nadlatywały ptaki z dziobami tak ostrymi jak nóż i bezlitośnie wydziobywały mu wnętrzności. Gdy zaś ciemności zakrywały ziemię, ptaki gdzieś znikały, a to pustkowie, które jednak kryło w sobie bogactwo, bezgłośnie wypełniało nową treścią powstałą w ciele Tsukuru próżnię. (…)
Po niecałych sześciu miesiącach balansowania na granicy śmierci Tsukuru stracił na wadze prawie siedem kilo. Nie jadł regularnych posiłków, więc nie było się czemu dziwić. Od dzieciństwa miał raczej pyzatą twarz, lecz teraz okropnie wychudł . Nie wystarczało, że ściskał się mocniej paskiem, musiał kupić nowe spodnie. Kiedy się rozbierał, sterczały mu żebra, jego klatka piersiowa przypominała tanią klatkę dla ptaków. Postawa mu się wyraźnie pogorszyła, ramiona pochyliły do przodu i opadły. Wychudłe nogi stały się patykowate i wyglądały jak u wodnego ptaka. Moje ciało stało się ciałem starca, pomyślał, gdy po długiej przerwie stanął nagi przed lustrem. Albo człowieka umierającego.
Pewnie nie ma rady na to, że wyglądam jakby umierał, mówił sobie patrząc w lustro. Bo w pewnym sensie naprawdę jestem o krok od śmierci. Żyję, ledwo trzymając się życia, jak pusta skorupa owada, która przywarła do gałązki, lecz każdy trochę mocniejszy wiatr może ją porwać w nieznane (…).Może ja naprawdę umarłem, pomyślał, nagle uderzony tą myślą (…)H. Murakami.

Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy! Tak się cieszę, że to już za mną. Moje słowa dla Was, od serca – jeśli podejrzewacie u siebie depresję, nie bagatelizujcie tego, nie myślcie, że „samo przejdzie” – od razu zróbcie coś z tym!

Dobrego wieczoru 🙂

Już od 3 lat jestem tu z Wami, taka jaka jestem

Już od 3 lat jestem tu z Wami, taka jaka jestem

Dziś mijają dokładnie trzy lata, odkąd założyłam tego bloga. To miejsce, które nazywam swoim „drugim dzieckiem”. Miejsce, w którym mogę wyrazić siebie w takiej formie, w jakiej chcę. Jeśli ktoś lubi czytać to, co piszę, to się cieszę. Jeśli nie lubi – jego prawo. Nie ma tu reklam, nie ma artykułów sponsorowanych. Nikt nie narzuca mi treści. Tylko samo życie, które kocham i biorę garściami, mimo wielu przeciwności. Jestem tutaj po prostu sobą.

2a4bed3d385e366df02917b204e5cfd7

(Źródło: Pinterest.com)

Ten blog jet tylko trzy miesiące młodszy od mojego Synka, który rośnie szybko i pysznie jak drożdżowe bułeczki. Jest mądry, samodzielny i doskonale wie, co lubi i czego chce. Ma swoje zdanie i mówi mi o tym wprost. Wiecie co? Ja także, po wielu złych momentach, po wielu zmaganiach z sobą i otoczeniem, także wiem, co lubię, a czego nie, czego wymagam od siebie i od życia oraz czego chcę dla siebie i dla moich dla bliskich. Taka życiowa, specyficzna mądrość spada chyba na kobietę wraz z wiekiem. Upływ czasu, spełnienie, dziecko, miłość odpowiedniego mężczyzny – to wszystko, wraz z przybywającymi zmarszczkami sprawia, że kobieta staje się mocna. Ta demoniczna Trzydziecha, której tak się bałam, okazała się być jednak całkiem fajnym krokiem milowym. Jestem silna i twarda, jednocześnie zachowując delikatność i wrażliwość na ludzi i na drobną magię otaczającego świata. Nie boję się porażki, nie boję się wzlotów i upadków, nie boję się smutku, który przychodzi zawsze po euforii. Nie boję się przyznawać do błędów. Dystans do nieoczekiwanych kłopotów i doświadczenie dają mi wewnętrzny spokój. Akceptuję siebie i czuję się z tym świetnie.

Coraz bliżej mi do bycia właśnie tą Nietylkomamą, o której jest ten blog, biorącą życie w garść z każdej strony matką, partnerką, pracownicą, przyjaciółką. Ten blog jest dla Was, o Was, a właściwie o nas.

Dziękuję wszystkim, którzy tutaj regularnie zaglądają. Dziękuję tym, którzy mi mówią, jak bardzo lubią mój styl pisania, dzięki Wam mi się ciągle chce tworzyć te teksty, a właściwie tekściki 🙂 Dziękuję tym, którzy piszą do mnie maile. Cieszę się, że chociaż trochę mogę Wam pomóc.

Obiecuję pisać dalej 🙂

Uściski gorące dla Was, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!

Zapraszam do obejrzenia relacji z „Pytania na Śniadanie” TVP 2

Zapraszam do obejrzenia relacji z „Pytania na Śniadanie” TVP 2

Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!

Dziękuję wszystkim, którzy dziś obejrzeli mnie rano w TV. Było to bardzo fajne przeżycie, zdecydowanie pozytywne (może pomijając wstawanie o 5:30). Jeszcze raz – cieszę się ogromnie, że mogłam pomóc nagłośnić sprawę niewłaściwych opiekunek… Od razu chciałam powiedzieć jeszcze jedną ważną rzecz: Wiem, że gdzieś tam chodzą po świecie cudowne, kochane nianie. Żałuję, że nie trafiłam na Was, kiedy szukałam opieki dla Synka na cały etat. JA Wam, Drogie Mamy radzę: jeśli się zastanawiacie nad zatrudnieniem opiekunki, nie ufajcie zbyt pochopnie. Stosujcie zasadę ograniczonego zaufania, kontrolujcie to, co się dzieje w domu, sprawdzajcie nianię bez żenady. Tutaj przecież chodzi o Wasz największy skarb! No i pamiętajcie, że wszystko możecie wyczytać z zachowania swojego dziecka. Jeśli coś złego się dzieje, ono Wam to pokaże swoim zachowaniem. Słuchajcie swoich dzieci i ufajcie im. Zapraszam do oglądania.

http://pytanienasniadanie.tvp.pl/13659958/co-robia-nianie-gdy-rodzice-wychodza

foto2

(Żródło: pytanienasniadanie.tvp.pl)

Trzymajcie się ciepło, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy! 🙂

Zapraszam jutro do TVP 2

Zapraszam jutro do TVP 2

Kochane Mamy i Nie Tylko Mamy,

Czy pamiętacie mój wpis o nianiach i moich doświadczeniach z nimi? Oto ten wpis: http://www.nietylkomama.pl/?p=3654

Miałam cichą nadzieję, że uda mi się tym wpisem zwrócić uwagę szerszego grona odbiorców na ten bardzo, bardzo ważny temat. Pisząc o tym chciałam pomóc rodzicom w świadomym i mądrym postępowaniu przy zatrudnianiu niani. Moje życzenie się spełniło – jutro rano będę mogła wypowiedzieć się na ten temat w programie „Pytanie na Śniadanie” w TVP2 od godziny 8:00.

Śniadanie u Tiffany'ego

(zdjęcie z filmu „Śniadanie u Tiffany’ego”)

Zapraszam serdecznie
Magda, Wasza Nietylkomama

O tańcu, kręgosłupie i o tym, dlaczego nie ma dziś nic (lub prawie nic) o brzuszkach

O tańcu, kręgosłupie i o tym, dlaczego nie ma dziś nic (lub prawie nic) o brzuszkach

Przypomniałam sobie dzisiaj, jak pewnego dnia wiele lat temu moi przyjaciele Aga i Maciek wpadli do mnie „na zadupie”, czyli na Imielin (mieszkałam tam w latach 2004 – 2005). Przywieźli jedzenie i butelkę różowego wina. Pamiętam, że obejrzeliśmy wtedy film „Dirty Dancing 2: Havana Nights”. Mimo iż ten film jest, hmm, no nie najwyższych lotów, to bardzo mi się podobał. Dlaczego? Bo zawsze kochałam tańczyć i dobrze znałam (i znam) to niepowtarzalne uczucie, które czuje w brzuchu każdy, kto taniec ma we krwi.

(Orishas – Represent Cuba)

Obiecałam Wam wpis o brzuszkach. Nawet nakręciłam dziś film, na którym pokazuję wszystkie rodzaje brzuszków, które robię codziennie. Nie zdecydowałam się jednak opublikować tego filmiku, bo mi się po prostu nie podoba. Tu coś wystaje, tu mi widać podbródek, który dziwnie się układa jak leżę, tu wyłazi, za przeproszeniem, cycek, a w tle bałagan. No nie dogodzisz 😉 Jutro spróbuję znowu. Chciałam się tylko pochwalić, że zrzuciłam już kilka kilogramów i biurwofałdka zaczyna znikać. Recepta na to – mało słodyczy, domowe jedzenie, zumba dwa razy w tygodniu i brzuszki codziennie. Jedyne, co mi teraz jeszcze doskwiera, to ból kręgosłupa. Muszę o to zadbać, bo problemy z kręgosłupem mam od lat, a z roku na rok jest coraz gorzej. Warto zadbać o siebie, aby móc dbać o innych. Z powodu kręgosłupa coraz trudniej mi zajmować się moim Synkiem (wyciąganie go z wanny, czy noszenie na rękach nie wchodzi już w grę od dłuższego czasu…).

b31be73f21f5a6dba6eae02738798fd1

A tymczasem, zamierzam napić się mleka z miodem i obejrzeć kolejny odcinek The Good Wife 🙂

Uwielbiam to! A kto nie zna, niech spieszy nadrabiać zaległości 🙂

http://www.imdb.com/title/tt1442462/?ref_=nv_sr_1

Miłego wieczoru, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!

Nowy Rok biorę garściami od pierwszej sekundy

Nowy Rok biorę garściami od pierwszej sekundy

Kochani,
Nowy Rok rozpędził się z impetem. U mnie duże, poważne zmiany – idziemy ku dobremu! 🙂 Póki co, czekając na te wielkie zmiany, realizuję się w drobnych przyjemnościach. Nie mogę przestać jeść. Nie mogę przestać gotować. Pierniki, bułeczki, pieczone mięsa, pierogi. Sosy, przystawki, buraczki. Kupuję słoiki i specjalne ozdoby na nie. Wszystko wrzucam na nietylkomamowego Instagrama. Poznaję nową muzykę. Ostatnio zachwycił mnie utwór usłyszany na Chilli Zet. Byłam pewna, że głos należy do jakiejś ciemnoskórej divy, a tu niespodzianka. No i ten początek, jak stary, dobry Portishead, a potem od 1:01 w tle bit jak w „The Next Episode”. Jessu! Panie i Panowie, Kendra Morris: „Concrete Waves”.

Sporo inspiracji znajduję także na Pintereście, głównie lubię oglądać zdjęcia aranżacji wnętrz, podziwiam luksusowe mieszkania i domy, w jakich ludzie mieszkają. Zapraszam serdecznie: http://www.pinterest.com/nietylkomama/. Tablica wnętrzarska jest TUTAJ.

A teraz chciałabym się z Wami podzielić najlepszym na świecie przepisem na ciasto pierogowe. Zrobiłam wczoraj i dziś tak pyszne pierogi z owocami, że aż nie mogłam w to uwierzyć. Pierogi nigdy nie chciały mi wychodzić takie, jak trzeba. Zawsze coś było nie tak. Zawsze za twarde, zawsze jakieś kopnięte proporcje. W końcu, w końcu mam takie ciasto, o jakim marzyłam. Akurat miałam w lodówce domową konfiturę wiśniową, która aż się prosiła o wykorzystanie jej jako nadzienia do pierogów. Magiczny i boski przepis na ciasto pierogowe pochodzi z bloga Kwestii Smaku. Polecam postępować zgodnie ze wskazówkami z przepisu. Ciasto idealnie się wyrabia, nie klei się. Ważna jest mąka – ja użyłam nowej Mąki Puszystej firmy Lubella (niby do ciast drożdżowych, ale tak naprawdę do wszystkiego się super nadaje). Pierogi można podać z sosem z konfitury i cukrem pudrem lub np. bitą śmietaną. Domową konfiturę z wiśni można spokojnie zastąpić taką sklepową. Do dzisiejszej partii użyłam biedronkowej konfitury truskawkowej i też było wszystko ok. Smacznego! 🙂

pierogi

A na koniec chciałabym zaprosić Was do obejrzenia jednego z przemówień na Ted.com, po którym Wasze życie nie będzie już takie samo. Płakałam i śmiałam się oglądając to przemówienie. Piękna opowieść, piękna kobieta, dająca nadzieję i motywację do tego, aby żyć pełnią życia i oddychać pełną piersią.

fdad51eff1cf367f330a7d63023f5507

A ćwiczenia na brzuch obiecuję w następnym wpisie. Podstawową moją poradą (zaczerpniętą z jogi) jest: „Pępek przyklejamy do kręgosłupa!”, czyli staramy się być na wiecznym wciągnięciu brzucha. Wówczas cała nasza postawa się poprawia, brzuch chowa, a łopatki naturalnie ściągają. Podczas zajęć jogi połączonej z pilatesem nauczyłam się, że można jednocześnie oddychać przeponą mając brzuch wciągnięty i pępek „przyklejony do kręgosłupa”. Polecam sobie to zwizualizować i na początek poćwiczyć taką właśnie postawę. Dodatkowo ściągnięte pośladki i kość ogonowa przesunięta do przodu. Od razu lepiej 🙂

Trzymajcie się ciepło, pozytywnie i prosto, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy! 🙂