Monthly Archives: Czerwiec 2014

Poślubne „niewiadomoco”

Poślubne „niewiadomoco”

Wpadłam w poślubne niewiadomoco. Miesiące przygotowań, dni wypełnione silnymi emocjami, ta adrenalina, ten stres – nawet jeśli pozytywny, to silny – to wszystko za nami. Siedzę więc, chorując sobie, a jakże, myśląc o tym, co dalej. Co dalej? Mam nowe nazwisko, nową rolę, nowe wyzwania. Pragnę żyć dobrze. Pragnę wstawać z uśmiechem. Chcę mimo niedoskonałości swojego organizmu cieszyć się życiem i czerpać z niego satysfakcję. Marzę o tym, żeby coś osiągnąć. Nie chodzi mi o bycie kimś wyjątkowym, tylko o osiągnięcie subiektywnie postrzeganego sukcesu własnymi siłami. Póki co, jedyne, co potrafię robić, to siedzieć z nosem w telefonie i zazdrościć innym. Taka jest brutalna prawda. Mam powoli dosyć tego stanu. Trzeba wziąć przysłowiową „dupę w troki” i pokazać sobie samej, na co mnie stać.

(Stanisława Celińska – „Uśmiechnij się”)

Pamiętacie powyższą pieśń z dawnej telewizji? Kiedy byłam małą dziewczynką, uwielbiałam tę piosenkę. Pani Stanisława Celińska to aktorka najwyższej klasy, wybitna, po prostu wspaniała. Dopiero będąc dorosłą kobietą, jakieś pięć lat temu, miałam przyjemność po raz pierwszy zobaczyć panią Stanisławę na deskach teatru. Pojawiła się i „skradła” całe przedstawienie. Talent w czystej postaci. A „Uśmiechnij się” nucę ja, nuci mój mąż i nuci nasz synek. Kochamy Panią, Pani Stanisławo!

Chciałabym napisać Wam o wielu rzeczach. O sile przyjaźni. O kilku ciekawych miejscach, które ostatnio odwiedziłam i wspaniałych osobach, które poznałam. O przygotowaniach do ślubu i o wieczorze panieńskim. Chyba podzielę te wszystkie tematy na mniejsze części i każdej z tych części poświęcę jeden wpis. W ten sposób mogę zagospodarować następne dwa lata blogowe 🙂 Zacznę może od pierwszych kroków, które należy podjąć, kiedy rozpoczynamy ślubne przygotowania. Krok pierwszy to pozytywne nastawienie do absolutnie wszystkiego, co dotyczy ślubu (włącznie z samym narzeczonym, no ale to chyb a oczywista oczywistość :-)). Z takim nastawieniem nie załamiemy się nawet, gdy nam się coś po drodze wywróci do góry nogami. Krok drugi, to magiczne umiejętności zaginania czasoprzestrzeni. O to jestem spokojna, gdyż uważam, że większość inteligentnych, „ogarniętych” kobiet umiejętności te posiada od urodzenia. A matki to już w ogóle, wchodzą na wyższy poziom wtajemniczenia. Krok trzeci, to upewnienie się, że mamy wsparcie, na wszelki wypadek (czy w narzeczonym, czy w świadkowej, czy w mamie/teściowej). Jak Was znam, drogie Panny Młode, każda będzie chciała wszystko zrobić sama. Ale czasami warto poprosić kogoś o pomoc. Ja na przykład poprosiłam moją piękna i kochaną świadkową o pomoc w znalezieniu atelier, które uszyje mi sukienkę według mojego wymysłu, w odebraniu kwiatów i kilku innych drobniejszych sprawach. Na trzy przymiarki sukienkowe zabrałam bliskie mi kobiety, aby zasięgnąć ich opinii. Mojego narzeczonego poprosiłam o pomoc przy współpracy z klubokawiarnią, w której odprawialiśmy wesele. Dobra Panna Młoda musi posiadać dwie najważniejsze cechy: pełne zdecydowanie dotyczące tego, czego pragnie i czego szuka oraz umiejętności organizacyjne, w tym umiejętność delegowania zadań innym osobom. Tylko broń Boże nie próbujcie być królewnami, które wszystkim dookoła rozkazują. Asertywność i zdecydowanie to konieczność, natomiast bycie zadzierającą nosa kierowniczką – już nie do końca. Zaangażowanie, zdecydowanie i pozytywne nastawienie – oto zestaw potrzebny do tego, żeby misja zakończyła się sukcesem. Reszta to już sprawy losowe. Na pogodę w dniu ślubu nie macie wpływu. Na frekwencję wśród gości także. Względem tych rzeczy nie miejcie oczekiwań. Nie sprawdzajcie prognozy pogody. Po co macie się denerwować? Najwyżej weźmiecie tego dnia ze sobą parasol 🙂

zparasolka

A jeśli chodzi o gości, to ci, którym na Was zależy, przyjdą na pewno i nie będziecie musieli im o tym przypominać. Stawią się wcześniej niż Wy. Przyjadą mimo gorączki, mimo własnych problemów, pokonają wiele kilometrów, wiele granic – aby z Wami być. A reszta, no cóż, to zupełnie nieważne. Tego dnia ważni jesteście Wy Dwoje i Wasi najbliżsi. Bądźcie w tym cali. Tu i teraz.
Od następnego wpisu będę polecać ludzi i miejsca ślubne.
A tymczasem wracam do chorowania i oglądania… „Breakind Bad” (tak, tak, nie wiem jeszcze do końca, dlaczego to oglądam).
Na koniec piękna piosenka prosto z Zet Chilli, specjalnie dla Was, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!

(Massivan ft. Bea Luna – „So Long” )

Pani żona

Pani żona

Kochane Mamy i Nie Tylko Mamy!
Nie było mnie przez chwilkę, bo… wyszłam za mąż 🙂 Był ślub – i to jaki! Była ta jedna jedyna chwila, jedyna sukienka, buty, torebka, jedyne emocje, no i jedyne „tak” 🙂 Jestem najszczęśliwsza na świecie. Jestem dumna z nas, dumna, że jestem Jego Żoną i z tego, że nasza rodzina jest taka silna!

(Terence Trent D’Arby & Des’ree – „Delicate”)

Na przygotowanie naszej imprezy marzeń mieliśmy 6 miesięcy. Niektórzy z przerażeniem mówili mi „O Boże, jak mało czasu”. Jednak ja powiem Wam inaczej – to wystarczający czas. A może nawet więcej powiem – wierzę, że da się zorganizować ślub i wesele w miesiąc. Jak się chce to można. Planowanie ślubu i wesela z dwuletnim wyprzedzeniem uważam za fanaberię. My mieliśmy ślub cywilny, obiad dla najbliższych (na 42 osoby) oraz wieczorną potańcówkę (na ok. 80 osób). Udało się nam spełnić wszystkie nasze marzenia i zachcianki dotyczące wszystkich trzech elementów. Wiecie co było gwarantem sukcesu – to, że dokładnie wiedzieliśmy, czego chcemy. Ja nie jestem z tych, co wymyślają Bog-wie-co i kręcą nosem. Dlatego szło tak dobrze. Poza tym byłam tak pewna, tak w 200% pewna, że chcę tego, czułam, że to wisienka na torcie naszej miłości i że obydwoje tego pragniemy. Nie obyło się, rzecz jasna, bez „przedślubnego stresa”, bez problemów lokalowych (nasza pierwsza restauracja obiadowa została zlikwidowana na 2 miesiące przed naszym ślubem…). Jednak przez cały ten czas byliśmy pełni pozytywnej energii, wiary, że wszystko się uda i wzajemnej miłości. Dlatego było tak bardzo, bardzo fajnie. Jestem przepełniona miłością i jeszcze bardziej zakochana. A to dopiero początek przecież 😉

Życzę Wam takich cudownych i przyjemnych emocji, jak te, których miałam szansę doświadczyć.
Życzę Wam takiej miłości, jak nasza. Takiej, która przechodzi próby zwycięsko.
Życzę Wam powodów do szerokiego, promiennego uśmiechu!

IMG_9051

Pozdrawiam Was ciepło i serdecznie, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!

Dziś dla Was mam tylko przyjemną piosenkę o wolności

Dziś dla Was mam tylko przyjemną piosenkę o wolności

Znacie? Pamiętacie?



(Yomanda – „You’re Free” – original version)

Dziś ją nucę, może za jakiś czas zbiorę się w sobie i opiszę dokładniej, co się ostatnio działo. Każdy człowiek ma granice własnej wytrzymałości na złe traktowanie. Moja cierpliwość się wyczerpała. Mam jedno życie i nie pozwolę, aby nieżyczliwe, złośliwe osoby zabierały mi poczucie szczęścia. Ślub już tuż, tuż. Czuję się tak blisko mojej rodziny, jak nigdy dotąd. Czuję też bliskość i miłość moich przyjaciół. Dzięki nim przeżyłam w ogóle te ostatnie dni. Gdyby nie potworny ból głowy i podniesione ciśnienie, nie byłoby wcale tak źle.

Nasz synek miał bardzo nieprzyjemny wypadek w przedszkolu. Jest przez to w gorszej formie. Dlatego chcę być dla niego i go wspierać. Zresztą zawsze jestem dla niego, bez względu na to, co się dzieje. Czuję się szczęśliwa mogąc być DLA KOGOŚ. To sens mojego życia. Potrzebuję być potrzebna. Potrzebuję dawać ludziom siebie i im pomagać.

Pozdrawiam Was serdecznie, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy! Życzę Wam spokojnego weekendu. Idę zrobić sobie relaksującą kąpiel, a potem „łyknę” ze dwa odcinki „The Good Wife”, bo mam potworne zaległości:))