Prosto z mostu, gdy dna nie widać, czyli o ryzykownej szczerości słów kilka

Prosto z mostu, gdy dna nie widać, czyli o ryzykownej szczerości słów kilka

Ostatnio wiele rozmyślam o tym, czy warto być szczerym, czy nie. Chodzi mi głównie o relacje z przyjaciółmi (o których już pisałam TUTAJ i TUTAJ). Zastanawiam się nad rolą i sensem absolutnej szczerości… i nad definicją przyjaźni zarazem. Za chwilę Wam wszystko wytłumaczę, ale najpierw nie mogę się powstrzymać przed zilustrowaniem tematu, z przymrużeniem oka:

PHOEBE BUFFAY – THE LADY SINGER WHO TELLS THE TRUTH

Tak, jak już kiedyś wspominałam, od czasu gdy stałam się matką, w moich przyjaźniach i znajomościach nastąpiła prawdziwa rewolucja. Przynajmniej w większości tym relacji. Po tych wszystkich przemianach ostało się dosłownie kilkoro bliskich przyjaciół. Przeszłam wiele przemian wewnętrznych,z których jedną jest silna potrzeba szczerego wyrażania swoich potrzeb i uczuć, nie tylko tych przyjemnych, ale również rozczarowania, czy złości. Poza tym zaczęłam dość wyraźnie stawiać granice, ponieważ zbrzydła mi rola „tej, która zawsze zrozumie i wybaczy”. Po tej ostatniej rewolucji moje grono przyjaciół jeszcze bardziej się zmniejszyło. Na szczęście te znajomości, które przetrwały, są na tyle dobre i sprawdzone, że wyrażenie własnych potrzeb nie skutkuje awanturą. Często nawet nie trzeba tłumaczyć pewnych rzeczy, ponieważ występuje zjawisko „mam – tak – samo – jak – Ty” i niczego nie trzeba dopowiadać. Po prostu wiadomo, jak jest. Wiadomo, że nie odzywam się, bo mam doła, a nie dlatego, że mam gdzieś swoich przyjaciół. Nie mam czasu, bo moje dziecko pochłania całą moją uwagę i wiem, że nie muszę się z tego tłumaczyć. Takie przyjaźnie najłatwiej utrzymać przez długie lata. Dużo trudniej jest utrzymać takie, w których różnice są większe i wiele spraw trzeba dogadywać. Jednak proporcjonalnie do trudu włożonego w dogadanie się i pielęgnację relacji, rośnie zaangażowanie.

Pytanie, które sobie ostatnio zadaję najczęściej brzmi:
Czy w przyjaźni można sobie pozwolić na absolutną szczerość?

Mam na myśli sytuację, kiedy widzimy, że nasz przyjaciel jest na dobrej drodze do zniszczenia sobie życia. Czy naszą rolą jest przyglądać się biernie i wspierać przyjaciela w jego wyborach, czy też jako przyjaciele jesteśmy uprawnieni do sprzedania mu porządnego kopa w tyłek? Ktoś mógłby stwierdzić, że mówiąc przyjacielowi wprost: „Nie rób tego, bo zniszczysz sobie życie”, wtrącamy się w nie swoje sprawy lub przekraczamy granice. Moje zdanie jest inne. Wiele bym oddała za to, by w kilku momentach swojego życia dostać takiego kopa od kogoś życzliwego. Żałuję, że nikogo takiego w pobliżu nie było w chwilach, gdy popełniałam życiowe błędy. Zatem UWAGA: Kop w tyłek jest u mnie w cenie. Uważam, że szczere wyrażanie swoich opinii na temat życiowych wyborów przyjaciela jest bardzo ryzykowne, ponieważ nigdy nie wiemy, jaka będzie reakcja drugiej strony na nasze słowa, jednak warto to ryzyko podjąć w imię wyższego celu, czyli dla dobra przyjaciela.

Jaka jest moja nowa definicja przyjaźni? Przyjaźń to relacja, która przeszła wiele, która nie boi się szczerości i nagości emocjonalnej, która nie boi się słabości i gorszych chwil. Jednocześnie przyjaciel dba o Twoje emocje i stara się przekazywać nawet najgorszą prawdę w sposób dający się znieść 😉 Prawdziwy przyjaciel zawsze powie Ci, że ubrudziłeś się czekoladą lub że rozpruły Ci się spodnie, ponieważ chce Ci oszczędzić wstydu przed ludźmi. Nie będzie pielęgnował Twoich złudzeń, tylko pomoże Ci dotrzeć do prawdy. Aha, jeszcze jedno, prawdziwy przyjaciel cierpi na zaburzenia pamięci krótkotrwałej, czyli natychmiast zapomina o urazach, jakie miedzy Wami miały miejsce. No chyba, że jest to coś naprawdę strasznego…

Krótko podsumowując, uważam, że jeśli w Waszym otoczeniu jest ktoś, kto Wam mówi wprost i bez złośliwości to, co tak naprawdę myśli o Waszych wyborach życiowych, kto zmusza Was do myślenia i zadawania sobie pytań, do przemyśliwania wyborów życiowych i analizowania własnych motywacji – nie wypuszczajcie go z rąk! Amen 😉

Trzymajcie się, Kochane Mamy i Nie Tylko Mamy!

One Response »

  1. nikt nie lubi być krytykowanym , ale prawie każdy marzy szczerym,serdecznym przyjacielu … cóż za sprzeczność ? ogromnej odwagi trzeba by być szczerym,ale równie wielkiej klasy trzeba by powiedzieć : wiesz co cholernie boli to co mówisz i być może mylisz się bo znasz temat powierzchownie, ale dziękuję Ci za Twoje dobre intencję i szczerość , nawet jak się mylisz …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *