Ogólne zniechęcenie, czyli o co chodzi z tym dziwacznym przesileniem

Ogólne zniechęcenie, czyli o co chodzi z tym dziwacznym przesileniem

Już połowa lutego, a ja prawie nic nie piszę. Nie jestem w stanie. Miałam w planie napisać o kilku ważnych tematach – związkach, seksie, przygotowaniach ślubnych, ale nie potrafię się zebrać. Po długim czasie pełnego rozpędu chwilowo wyhamowuję. Moje życie tak strasznie przyspieszyło, że przestałam mieć czas na podtrzymywanie i pielęgnowanie relacji z ludźmi poza moimi domownikami. Praca, dom – to wszystko. Zawsze byłam bardzo zależna od pogody, od ciśnienia atmosferycznego, od ilości światła itp. Dlatego też teraz czuję się fatalnie. Mój organizm podpowiada mi, że zimą musi być zimno i to nagłe ocieplenie bardzo źle mi służy. Jestem senna, słaba i otępiała. Zamiast mówić – bełkoczę i mam w głowie jedno, jedyne marzenie – wejść pod kołdrę i nigdy spod niej nie wyjść. Tak potwornie chce mi się spać…

e00e02a72bb8aa53aa67927d93778b3a

Źródło: Pinterest.com

Mały jest chory, przez dwa dni pełnię dyżur domowy przy nim, jest nam razem świetnie, choć nie mam zbyt wiele energii. Żałuję, że nie mam Google Glass albo wiecznie włączonego dyktafonu, bo chętnie zapisywałabym wszystkiego jego super teksty. Zapisywanie na kartce często nie oddaje klimatu wypowiedzi, intonacji głosu, uśmiechu brzmiącego w głosie. Ostatnio na przykład rozbroił mnie takim oto tekstem:

JA: Kochanie, pobawimy się w szkołę?

SYNEK: Tak, mhmm, nie mam zamiaru.

Nie powiem, usłyszałam w tym echo własnych słów (czasami zdarza mi się coś takiego powiedzieć, w innym kontekście). A w tej sytuacji to zabrzmiało tak strasznie śmiesznie 🙂

Właśnie totalnie zasypiam, ryję nosem w klawisze, mimo iż spałam od osiemnastej do dwudziestej pierwszej, nie poszłam nawet na zumbę… Po prostu urwał mi się film. Nie wiem, co mnie tak męczy, dręczy od środka, że po prostu muszę „przymknąć na to oczy”. Chciałabym wiedzieć. Wiem jedno, marzy mi się duża przestrzeń. Czuję się przytłoczona, zamknięta w więzieniu. Ciągle tylko ciasne wnętrza – biuro, metro, dom. A ja pragnę dużej przestrzeni, chcę biec, płynąć gdzieś w dal, poczuć w piersiach powietrze, wziąć pełen oddech i sycić się wolnością. Czy jeszcze kiedyś będę mogła?

Z przyzwyczajenia chciałam właśnie napisać „Kind Regards” i podpisać się 😀 Ale czad 😀

Trzymajcie się, Kochane Mamy i Nie Tylko Mamy! Mam nadzieję, że wkrótce moja głowa znów będzie pełna świeżych pomysłów i będę mogła się nimi z Wami podzielić.

(Faith No More – Easy)

3 Responses »

  1. Czytając ten wpis, przypomniałam sobie o moich dawnych marzeniach (jeszcze tych przedślubnych). Przez dwadzieścia lat mieszkałam z rodzicami i rodzeństwem w małym domku, gdzie wszyscy zawsze byli w kupie, a jedynym miejscem gdzie można było zaszyć się i chwilę spędzić sama ze sobą, to była spiżarnia, albo łazienka. Marzyłam o dużym domu, z przestrzenią i własnym pokojem… Na studiach zamieszkałam w mieszkaniu, gdzie było jeszcze mniej miejsca. Po obronie wyszłam za mąż za faceta, który kilka lat wcześniej kupił duży dom z trzema łazienkami i mnóstwem pokoi. Wprowadziłam się tam i skakałam ze szczęścia bo spełniło się moje marzenie o dużym domu, z ogromną i otwartą przestrzenią. Teraz oprócz sypialni, którą dzielę z mężem, mam swój osobisty, piękny pokój, w którym mogę zaszyć się i być sama dla siebie, a w którym prawie w ogóle nie przebywam. Przez całą ciążę zastanawiałam się, z którego pokoju zrobić małe królestwo mojemu dziecku. Teraz mój synek ma swój piękny pokoik, w którym też praktycznie nie przebywa (poza czasem, kiedy Go kąpiemy) i ogólnie możemy się szukać po domu, tylko teraz mam kłopot bo nie chce mi się w tym moim ogromnym domu sprzątać… 🙂 w pustych pokojach leży pranie, które trzeba wyprasować, ale to przecież może poczekać, mój synek teraz zaczyna rozumieć o co chodzi w raczkowaniu i chcę towarzyszyć Mu w tych przełomowych momentach. Mój mąż wraca z pracy, więc chcemy ten czas spędzić razem, a do głowy mi nie przyjdzie żeby w tym czasie samej zaszyć się w tym moim pokoju… 🙂 Teraz dopiero wiem, że duży dom nie był mi aż tak potrzebny.
    Czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy o związkach, seksie, przygotowaniach ślubnych no i o obiecanym, jak być taką wspaniałą MAMĄ jak Ty! Pozdrawiam gorąco z nutką zimowej aury (w końcu luty to miesiąc zimowy) :)!

    • Marto, bardzo zazdroszczę przestrzeni w domu… Jednak mnie chodziło bardziej o przestrzeń krajobrazową. Widok na góry, bezkresne morze czy kwiecistą dolinę. Marzy mi się kontakt z naturą zamiast miejskiego gwaru i ciasnoty. Pozdrowienia dla Ciebie i Twojej rodzinki

  2. Najwyraźniej nie zrozumiałam sensu Twojego wpisu. W takim razie niech mój wpis zostanie na potwierdzenie powiedzenia: „uważajmy o czym marzymy bo marzenia czasem się spełniają”…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *