Tag Archives: roztargnienie

Gapa do potęgi

Gapa do potęgi

Dziś śmiało można mnie nazwać rekordzistką w gapowatości. Od kilku dni już wybierałam się rano z synkiem na pobranie krwi (morfologia). Wstaliśmy więc (bardzo wyspani, o czym powiem później), zjedliśmy śniadanie, ubraliśmy i w te śniegi, w te mrozy, pojechaliśmy do przychodni. Tam tłum dziki i szalony, w wąskim korytarzu, zamieszanie, każdy ma na sobie tysiąc czapek, kurtek, szalików, stoją wózki, biegają dzieci. Chwilę wcześniej targałam na górę (bo winda popsuta) wózek na zmianę z dzieckiem, więc zmęczyłam się i zgrzałam. To wystarczy, by już zaczynać mieć dość, ale byłam twarda. W chwili gdy już mieliśmy wchodzić do gabinetu zdałam sobie sprawę z jednego bardzo ważnego szczegółu. Domyślacie się jakiego? No właśnie, cofnijcie się o parę zdań… „Zjedliśmy śniadanie”! Ergo – nie byliśmy na czczo! Ergo – nie mogliśmy zrobić badania. Wyszliśmy więc stamtąd znów pokonując tysiąc schodów, tym razem w dół. A jeszcze po drodze zgubiłam swoją super zimową czapkę, piękną, ze skóry z futerkiem, była droga jak sam diabeł, gdy kupowałam ją 3 lata temu.
Zatem nie załatwiliśmy nic, a ja zgubiłam czapkę. Gapa do potęgi to ja…

Potem jak wracaliśmy, Mały usnął po drodze w wózku i właśnie śpi na balkonie. Uwaga, zagadka: znajdź dziecko na tym obrazku:))

A z dobrych rzeczy? Wczoraj po pracy byłam tak zmęczona, że nie wiedziałam już jak się nazywam. Postanowiłam więc położyć się spać z moim synkiem. Co więcej – postanowiłam od razu pozwolić mu spać w moim łóżku. Od kilku miesięcy co wieczór usypiam go w jego pokoju, trwa to od godziny do dwóch. Potem idę na paluszkach do siebie, zaczynam mieć kawałek swojego własnego życia, ogarniam obowiązki domowe, potem idę spać (z reguły po 1). Synek i tak, każdej nocy budzi się i ląduje u mnie. Postanowiłam więc odpuścić. Dzięki temu spałam dziś 10,5 godziny. Dawno nie zaznałam takiego luksusu.

Dobrego weekendu, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!