Tag Archives: seks

Seksualność matek, czyli o pewnym specjalnym przycisku i o innych dziwnych sprawach, o których się nie mówi;-)

Seksualność matek, czyli o pewnym specjalnym przycisku i o innych dziwnych sprawach, o których się nie mówi;-)

Wyprzedzając Wasze pierwsze skojarzenia, od razu powiem, że tytułowy przycisk, to wcale nie słynny punkt G, ale o tym za chwilę 😉

Nadszedł wreszcie czas, żeby poruszyć temat tabu, czyli opowiedzieć o tym, jak się zmienia (jeśli w ogóle) seksualność kobiety, gdy staje się matką. Istnieje wiele mitów dotyczących tej sfery, a także wiele kierunków, w jakich kobieca seksualność może się rozwinąć po urodzeniu dziecka. Nie zamierzam tutaj niczego obalać, ponieważ nie wiem, co się dzieje w głowach i sypialniach wszystkich kobiet. Chcę jedynie poruszyć ten temat, dotknąć wierzchołka góry lodowej i – być może – skłonić Was do dyskusji.

Na początek piosenka Królowej Seksu, yyy Popu, żeby Was wprowadzić w odpowiedni nastrój 😉

http://www.youtube.com/watch?v=ESxJJK3QsnM

Jeśli jesteś kobietą w ciąży, to bardzo dobrze, że tu zajrzałaś. Warto wiedzieć, że są dwie rzeczy dotyczące seksu po porodzie, o których mało się mówi:

TAJEMNICA SEKSUALNA NR 1:

Tuż po porodzie (i oczywiście po zakończonym połogu) seks jest co najmniej dziwny (delikatnie mówiąc)… Jakby to ująć obrazowo – to tak, jak z samochodem po wypadku, trzeba go ponownie rozruszać 😉 Ten pierwszy seks po porodzie to doznanie dla większości kobiet nieprzyjemne i bolesne. Co ciekawe – nie dotyczy to wyłącznie tych, które rodziły naturalnie. Po cesarce nasz „samochód” również wymaga ponownego „rozjeżdżenia”. Warto to wiedzieć i warto się na to psychicznie przygotować. Trzeba dużo cierpliwości. Sprawcami zamieszania są tutaj głównie hormony, ale również dość częste pęknięcia, nacięcia okolic krocza i szyjki macicy.

TAJEMNICA SEKSUALNA NR 2:

Na szczęście jest tak, że po kilku dziwnych poporodowych „pierwszych razach” wszystko wraca do normy, a czasami jest nawet lepiej niż było. Piszę to na wypadek, gdyby któraś z Was żywiła przekonanie, że po porodzie nastąpi definitywny koniec przyjemności.

Teraz czas na kilka powszechnych przekonań związanych z naszym tematem:

PRZEKONANIE NR 1:

Już nigdy nie będzie tak samo jak przed porodem.

A to akurat prawda. Nie będzie tak samo. Będzie inaczej – a inaczej nie musi oznaczać gorzej. Pamiętajmy, że przyjemność rodzi się w mózgu i od naszego nastawienia zależy wszystko. Trzeba po prostu zaakceptować zmiany i już.

PRZEKONANIE NR 2:

Partner/mąż nie będzie widział już w nas obiektu seksualnego, a jedynie kurę domową i matkę swojego dziecka.

To się też podobno zdarza. Jeśli miałabym się postawić na miejscu takiego męża, to bym pewnie też tak zareagowała, przynajmniej trochę. Przecież pojawienie się dziecka to jest naprawdę ogromna zmiana. Partnerka przyjmuje nową rolę i często inaczej się zachowuje w domu niż przedtem. Wiele kobiet zapomina o tym, jak bardzo kiedyś lubiły o siebie dbać. Wtedy męskie rozczarowanie gotowe. Trudno podniecić się bladą kobietą w naciągniętym dresie.


Źródło: Shapes.pl

Z drugiej strony, jeśli facet naprawdę kocha, to w dresie czy nie w dresie, blada czy nie, zawsze będziesz dla niego boginią seksu. Jeśli obojętność mężczyzny na Twoje wdzięki przedłuża się, nie pomagają żadne rozmowy i próby uwiedzenia go, to chyba warto zasięgnąć pomocy profesjonalnej. Pamiętajmy, że nie tylko kobiety mogą mieć depresję poporodową!

PRZEKONANIE NR 3:

Wiele kobiet cieszących się udanym życie seksualnym, obawia się, że po urodzeniu dziecka można „zgubić swój orgazm” oraz że pochwa po porodzie będzie tak wielka i rozciągnięta, że nie będzie można odczuwać przyjemności z taka intensywnością, jak dawniej.

Drogie panie, nie można zgubić orgazmu z powodu porodu. Można go zgubić jeśli się zafiksujemy na myśli, że na pewno go zgubiłyśmy 😉 Sam poród nie zmienia naszej budowy w taki sposób, żeby popsuć możliwość odczuwania przyjemności.

PRZEKONANIE NR 4:

Kobieta karmiąca piersią „inaczej patrzy na mężczyznę”.

W tym przekonaniu jest sporo prawdy. Kobieta, która staje się matką, jest obarczona mnóstwem nowych ról – opiekunki, karmicielki (czyli innymi słowy lodówki, mikrofalówki i talerza w jednym), maskotki – pocieszycielki etc. Musi się zmienić fizycznie (każda kobieta karmiąca wie, jak piękny jest jej biust w czasie laktacji), a przede wszystkim psychicznie. Hormony laktacyjne nastrajają ją łagodnie w stosunku do dziecka. Nie wystarcza ich niestety na resztę rodziny i do męża nie nastawiają już tak łagodnie. Czasem może się mężom wydawać, że przeszkadzają oni swoim partnerkom ( i często rzeczywiście tak jest). Każda świeżo upieczona mama jest bardzo obciążona psychicznie nieustanną opieką nad dzieckiem. Im więcej czasu minęło od porodu, tym bardziej się to zmienia. Pierwsze tygodnie po porodzie bywają czasem krytycznym okresem dla związków. Wiele małżeństw się rozpada, powstają ogromne konflikty. Mało kto pamięta o jednym – to mija. Po zakończeniu karmienia piersią, wraz z rosnącą niezależnością dziecka, rodzice mają więcej czasu dla siebie. Wtedy ich związek, jeśli jest dobry, może przeżyć swoje odrodzenie.

Odeszłam jednak od seksu. To prawda, że kobieta trochę inaczej patrzy na mężczyznę, ale nie jest to zjawisko totalne. Wszystko zależy od tego, na ile kobieta sprawnie przełącza się między swoimi rolami, czyli czy ma taki inteligentny przycisk zapewniający przełączenie z trybu „matka” w tryb „demon seksu”. To jest chyba cała tajemnica.

Na koniec chciałabym przedstawić możliwe drogi, którymi może podążyć seksualność pary po urodzeniu dziecka:

SCENARIUSZ 1:

On nie chce (bo mu się partnerka mniej podoba; bo ma on maskowaną depresję związaną z ciążącą na nim odpowiedzialnością za rodzinę; bo żona zamieniła się w narzekającego potwora z wrzeszczącym klonem wiszącym u cyca).

SCENARIUSZ 2:

Obydwoje nie chcą, bo po prostu wolą spać (padają na twarz ze zmęczenia, bo wrzeszczący wiszący klon woli w nocy skakać po ścianach).

SCENARIUSZ 3:

Ona nie chce, bo… (i tu powodów może być tysiąc – hormony, poczucie braku atrakcyjności, zmęczenie, przeciążenie rolą matki, depresja poporodowa, albo po prostu – bo nie i nie wiadomo, o co chodzi).

SCENARIUSZ 4:

Wszystko jest od razu ok (naprawdę rzadko się zdarza).

Bez względu na to, jaki scenariusz stanie się Waszym udziałem, ważne jest, żeby po pierwsze rozmawiać o swoich potrzebach i wątpliwościach, po drugie – po prostu próbować uprawiać seks. Nic Wam się nie stanie, a wręcz przeciwnie, możecie się zrelaksować, a to – jak wszyscy pewnie wiecie – znacznie ułatwia życie. Poza tym nie należy zapominać, że seks, obok zaspokajania głodu, potrzeby snu i ciepła, jest jedną z naszych fundamentalnych potrzeb.


Źródło: NYTimes

Dlatego nie rezygnujmy z seksu! Wiem, że nie jest to łatwe, kiedy codziennie trzeba czekać, aż dziecko łaskawie zaśnie. Poza tym zawsze może się tak zdarzyć, że kiedy już zaangażujecie się w zajmowanie sobą nawzajem, to dziecko się obudzi z rykiem, bo jest głodne i wtedy Twoje piersi będą musiały szybko przełączyć się z trybu „Twój kobiecy atut” w tryb „dystrybutor”. Moja rada: nie poddawać się, nie rezygnować, walczyć o swoje 😉

Ach, no i jeszcze jedna bardzo ważna sprawa – pomyślcie z wyprzedzeniem o jakości swojego życia seksualnego po porodzie i – jeśli jeszcze tego nie robicie – to zacznijcie ćwiczyć mięśnie Kegla (można to robić zawsze i wszędzie – bardzo dyskretne ćwiczenie 😀 ). Warto również już podczas ciąży zainwestować w specjalne olejki do masażu (z witaminą E i olejkiem migdałowym), które chronią przed urazami krocza przy porodzie. Poza tym, Drogie Panie, nie zaniedbujcie się, ćwiczcie, chodźcie do fryzjera, uśmiechajcie się, bo zaniedbane przestaniecie się podobać nie tylko partnerowi, ale również samym sobie.

Na koniec podzielę się z Wami swoim odkryciem internetowym. Przeszukując internet (a konkretnie serwis kobieta.gazeta.pl), trafiłam przypadkiem na taką stronę:
http://seksualnosc-kobiet.pl/
Podoba się Wam?