Tag Archives: tarczyca

Slow life, wiosna i Marylin

Slow life, wiosna i Marylin

Poszukuję wyciszenia. Subtelnych dźwięków, pustej przestrzeni. Dużo się ostatnio dzieje – prawie same pozytywne rzeczy, ale jak zwykle bodźców jest zbyt wiele. Dlatego potrzebne są mi marmurowe dźwięki.



(Marble Sounds – Leave a light on)

Do ślubu zostały dwa miesiące, więc przygotowania idą pełną parą. W pracy przybyło mi obowiązków, więc w ciągu dnia czasami nie mam czasu nawet porządnie zjeść. Dlatego w domu, na ile to możliwe na 40 m2 z moją ożywioną i radosną rodzinką, wprowadzać zasady mojego ulubionego slow life 🙂 Staram się gotować pyszne, zdrowe rzeczy. Wróciłam do ćwiczeń, a przede wszystkim do jogi. Już zapomniałam jak to jest oddychać spokojnie i głęboko. W pędzie codzienności, w stresie, jest miejsce tylko na krótki wdech i wydech. Czasami lepiej nie oddychać, zwłaszcza, gdy się jeździ komunikacją miejską 🙂 A ja lubię głęboko oddychać. Tak samo, jak lubię smak życia. Bardzo lubię też uspokajające mruczenie mojego niezwykle upasionego syjamskiego kota – Zuzki.

IMG_20130901_150141

Jak idą Wam przygotowania do wiosny? Ja właśnie kończę swój 30 dniowy „challenge” przysiadów (jestem na 230, zostały mi jeszcze 3 dni treningu do liczby 250). Codziennie ćwiczę jogę i brzuszki. Jedzenie kupuję głównie na bazarku. Dziś jedliśmy krem z pomidorów malinowych ze świeżą bazylią, a na drugie pieczonego pstrąga z kuskusem razowym. No po prostu obłęd w groszki! Przygotowuję się zatem do wiosny, do ślubu i staram się rekompensować sobie jakoś stresy w pracy za pomocą miłych aktywności w życiu prywatnym. W pracy mogę być chmurna i twarda, ale w domu… Chciałabym zawsze mieć na twarzy niewymuszony uśmiech. Gdy zmęczenie bierze górę nad wszystkim, to o ten uśmiech bardzo trudno. Jednak ostatnio odkryłam, że moje zmęczenie, poza tarczycą, deprechą etc. bierze się od przemęczonych i na wiór wysuszonych oczu. Poszłam z tym do lekarza, gdyż od klimatyzacji i 8 godzin przy komputerze moje oczy miały się bardzo źle i bardzo często padały ofiarą zapalenia spojówek. Dostałam super krople przeciwalergiczne, drugie krople nawilżające i żel do oczu na noc. Oczy mają się świetnie! A ja dzięki temu czuję się dużo mniej zmęczona. Odkryłam też, że dość często bolą mnie uszy. Trochę od słuchania mojej ukochanej empetrójki, ale przede wszystkim od zajęć zumby, na których muzyka puszczana jest niezwykle głośno. Przestaję to wytrzymywać, niestety:/ Nie wiem, czy nie będę musiała zrobić sobie trochę przerwy w zumbie w związku z tym.

Na koniec chciałabym Wam opowiedzieć o pewnym filmie. Film ten nie jest nowy, ale ja obejrzałam go dopiero niedawno w telewizji. Chodzi o „Mój tydzień z Marylin”. O mojej fascynacji Marylin Monroe już Wam opowiadałam. „Pół żartem, pół serio” oraz „Mężczyźni wolą blondynki” to moje ulubione komedie, jestem wielką fanką urody i talentu Marylin. Zawsze lubiłam jej styl, głos, mimikę. „Mój tydzień z Marylin” przypomniał mi o tym 🙂 Dowiedziałam się też z niego sporo o samej MM. Zobaczyłam w niej trochę z siebie, zwłaszcza jeśli chodzi o te chwile, gdy była smutna, bezbronna i hm… „słabo ogarniająca”. Obejrzałam ten film i stwierdziłam, że Marylin musiała mieć niedoczynność tarczycy albo Hashimoto, bez dwóch zdań. A depresję miała na pewno…

Marilyn+Monroe+my+queen

(Źródło: Google grafika)

Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy! Dbajcie o siebie na Wiosnę 🙂 I Panowie, bądźcie dla nas dobrzy też! 🙂

Subiektywna lista endokrynologów – Warszawa

Subiektywna lista endokrynologów – Warszawa

A tak sobie wymyśliłam, że chcę konkretnie Wam pomóc, Drogie Tarczycowe Dziewczęta 🙂

Dlatego przedstawiam Wam moją subiektywną listę endokrynologów.

1. Dr Sylwia Pietrzyk – najlepsza, ukochana, mistrzyni i człowiek, który mi pomógł uporać się z tym cholerstwem na samym początku. Traktuje pacjenta w sposób całościowy, jest przemiła i rzetelna. Bez wahania zleca badania wykluczające inne schorzenia autoimmunologiczne. Jedyny lekarz, po którym rozpaczałam, gdy odszedł z Medicoveru. Teraz przyjmuje w przychodni przy ul. Białobrzeskiej 28 oraz w Platany Med przy ul. Ryżowej.

2. Dr Anna Stefanowska – wielki autorytet i bardzo rzetelny specjalista. Prowadziła mnie w czasie ciąży i dzięki niej czułam się bardzo dobrze. Sumienna i dokładna, a przy tym bardzo miła. Jedyny minus, to odległe terminy i dziki tłum chętnych. Przyjmuje w Enelmedzie oraz w Multimedzie przy Okopowej.

3. Dr Norbert Gaweł – podopieczny dr Stefanowskiej i bardzo dobry lekarz. Przesympatyczny. Ciężko u niego z terminami, ale warto „polować” na zwalniające się w ostatniej chwili wizyty. Przyjmuje w Medicoverze oraz w Babka Medica.

4. Dr Helena Jastrzębska – byłam u niej 1 raz i zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Więcej na jej temat nie mogę powiedzieć. Została mi polecona jednocześnie przez dwie osoby, więc chyba warto. Przymuje przy Metrze Stare Bielany, ul. Kasprowicza 48.

Jest też jeden lekarz, którego raczej nie polecam – dr hab n. med. Urszula Stopińska – Głuszak. Jeśli ktoś jest ciekaw, dlaczego nie polecam, to zapraszam do kontaktu mailowego po szczegóły. Jest to moja subiektywna opinia, więc nie chcę pani doktor robić tutaj czarnego PR.

Pozdrawiam Was, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!