Tag Archives: Urodziny

Już od 3 lat jestem tu z Wami, taka jaka jestem

Już od 3 lat jestem tu z Wami, taka jaka jestem

Dziś mijają dokładnie trzy lata, odkąd założyłam tego bloga. To miejsce, które nazywam swoim „drugim dzieckiem”. Miejsce, w którym mogę wyrazić siebie w takiej formie, w jakiej chcę. Jeśli ktoś lubi czytać to, co piszę, to się cieszę. Jeśli nie lubi – jego prawo. Nie ma tu reklam, nie ma artykułów sponsorowanych. Nikt nie narzuca mi treści. Tylko samo życie, które kocham i biorę garściami, mimo wielu przeciwności. Jestem tutaj po prostu sobą.

2a4bed3d385e366df02917b204e5cfd7

(Źródło: Pinterest.com)

Ten blog jet tylko trzy miesiące młodszy od mojego Synka, który rośnie szybko i pysznie jak drożdżowe bułeczki. Jest mądry, samodzielny i doskonale wie, co lubi i czego chce. Ma swoje zdanie i mówi mi o tym wprost. Wiecie co? Ja także, po wielu złych momentach, po wielu zmaganiach z sobą i otoczeniem, także wiem, co lubię, a czego nie, czego wymagam od siebie i od życia oraz czego chcę dla siebie i dla moich dla bliskich. Taka życiowa, specyficzna mądrość spada chyba na kobietę wraz z wiekiem. Upływ czasu, spełnienie, dziecko, miłość odpowiedniego mężczyzny – to wszystko, wraz z przybywającymi zmarszczkami sprawia, że kobieta staje się mocna. Ta demoniczna Trzydziecha, której tak się bałam, okazała się być jednak całkiem fajnym krokiem milowym. Jestem silna i twarda, jednocześnie zachowując delikatność i wrażliwość na ludzi i na drobną magię otaczającego świata. Nie boję się porażki, nie boję się wzlotów i upadków, nie boję się smutku, który przychodzi zawsze po euforii. Nie boję się przyznawać do błędów. Dystans do nieoczekiwanych kłopotów i doświadczenie dają mi wewnętrzny spokój. Akceptuję siebie i czuję się z tym świetnie.

Coraz bliżej mi do bycia właśnie tą Nietylkomamą, o której jest ten blog, biorącą życie w garść z każdej strony matką, partnerką, pracownicą, przyjaciółką. Ten blog jest dla Was, o Was, a właściwie o nas.

Dziękuję wszystkim, którzy tutaj regularnie zaglądają. Dziękuję tym, którzy mi mówią, jak bardzo lubią mój styl pisania, dzięki Wam mi się ciągle chce tworzyć te teksty, a właściwie tekściki 🙂 Dziękuję tym, którzy piszą do mnie maile. Cieszę się, że chociaż trochę mogę Wam pomóc.

Obiecuję pisać dalej 🙂

Uściski gorące dla Was, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!

Urodzinowy dzień mojego Synka

Urodzinowy dzień mojego Synka

Dziś jest bardzo ważny dzień. Nasz Synek skończył trzy lata. Jestem dumna i szczęśliwa, że jest taki, jaki jest. Dziś wzięłam urlop, żeby móc spędzić z nim więcej czasu. Zaprowadziłam go do przedszkola, a po południu odebrałam. Rano zanieśliśmy do przedszkola upieczone przeze mnie muffinki z borówkami oraz tort i świeczki, żeby Synek mógł świętować urodziny w gronie swoich przyjaciół. To jest piękne i wzruszające, że taki Maluszek nawiązuje przyjaźnie i ciepłe więzi z różnymi dziećmi i paniami w przedszkolu. Dziś po całym dniu wrażeń, słodkości, buziaków, telefonów z życzeniami i prezentów, był taki szczęśliwy i rozpromieniony… Dawno nie widziałam go takiego. Chciałabym, żeby każdy dzień był dla niego taki, jak dzisiaj. A świat – kolorowy i pełen cudownych możliwości.

IMAG1106

A ja siedzę i popłakuję. Wiecie dlaczego? Bo chciałabym częściej spędzać czas z Synkiem tak, jak dziś. Widziałam, jaki jest szczęśliwy. Ostatnio, jak go zapytałam, co najbardziej lubi robić w ciągu dnia odpowiedział: „Spędzać czas z Tobą, Mamo”. To największy komplement i nagroda, jaka mnie w życiu spotkała. Ciągle się głowię i zastanawiam, jak to zrobić, żeby tego naszego czasu było więcej. Niestety, mam wrażenie, że jest go coraz mniej, a pętla pędzącej codzienności zaciska mi się na szyi.

Wybaczcie mi marudzenie i rozgoryczenie. Mój post – trzydziestkowy kryzys znacznie mi się przeciąga. Pogłębia się, rozsadza od środka. Słucham piosenek mojej młodości i łzy same mi się cisną… Mam nadzieję, że takich dni, jak dziś będzie jednak więcej (jakoś to zrobię!) i moja relacja z Synkiem przetrwa wszystko i będzie jeszcze mocniejsza! O! 🙂

A teraz podzielę się z Wami trzema kawałkami, które mnie łapią za serce, przekręcają mi je o 180 stopni i potem wstawiają je z powrotem, sponiewierane i zachwycone.

Pink Floyd – „High Hopes”. Kiedy pierwszy raz to usłyszałam, to moje życie odmieniło się. Na zawsze.

King Crimson – „High Hopes”. Słuchałam tego, gdy po raz pierwszy się zakochałam.

A tego słucham codziennie rano jadąc do pracy. Tak samo, jak kilku innych kawałków Queen. W sumie mogłabym to robić całymi dniami przez 365 dni w roku i nie znudzi mi się. Tak samo jak Madonna, Michael i Whitney. Choć, kurde, Freddie to Freddie. Taki głos i taka charyzma zdarza się raz.

Sto lat, Mój Synku! Całych miliardów pięknych nut i cudownych chwil 🙂

Mały, malusieńki meltdown przed trzydziestką

Mały, malusieńki meltdown przed trzydziestką

Wpadłam tutaj właśnie, żeby trochę pomarudzić, ale chyba wcale nie chcę. Jutro są moje trzydzieste urodziny i przygotowując się do nich robię wszystko inaczej niż zwykle. Dlatego zamiast narzekać, wyciągnę jakieś pozytywne wnioski.

Jakiś czas temu ktoś mi powiedział, że w tym wieku ludzie już nie potrafią się zmieniać. Trochę prawda (bo diametralnie nie możemy się zmieniać), a jednak trochę nieprawda 🙂 Widzę po sobie, że przy odpowiednim wysiłku, kiedy ruszymy zardzewiałe koła zębate naszego charakteru, jesteśmy w stanie (tzn. ja jestem) modyfikować swój sposób myślenia, ba, nawet zmieniać swoje reakcje! Bezustannie, codziennie uczę się, że można żyć inaczej. Kolejny wyświechtany, banalny zwrot okazał się być prawdą absolutną: Świata nie zmienisz. Jak zmienisz siebie, to Twoje życie też się zmieni.

Trzydzieste urodziny to kolejna dobra okazja, żeby zrobić podsumowania, zweryfikować rzeczywistość, zobaczyć, co poszło nie tak, a co było dobre. Zastanowić się, kto z otaczających mnie ludzi był przy mnie wtedy, gdy przechodziłam przez najgorszy czas mojego życia, a kto ulotnił się jak kamfora. Po raz kolejny lista przyjaciół staje się krótsza, ale… so what? Takie jet życie. Nie rozpaczam już nad nieudanymi relacjami. Biorę te, które są i daję im z siebie maksimum i uczę się także brać dla siebie to, co dobre. Zarówno w związkach, jak i w przyjaźniach, najważniejsze jest to, że po latach ciągle chce się starać, ciągle dbać o to, żeby uczucie nie wygasło. Tylko tutaj jest pewien warunek konieczny – wzajemność. Nawet najlepsze starania, jeśli są jednostronne, na nic się zdadzą. Ważne, żeby dbać w tym całym szaleństwie o siebie, swoje granice, a przede wszystkim – znać siebie na wylot i wiedzieć, czego się chce. Nie udaje się coś? No i co z tego?! Czasami trzeba odpuścić i iść dalej. A czasami warto zaczekać i postarać się bardziej, poczekać aż druga osoba zdecyduje, czego sama chce i otworzy się z pełną wzajemnością. Wszystko zależy od tego, gdzie leży granica naszej cierpliwości.

tumblr_m24bltkVm21qz4d4bo1_500

Źródło: Pinterest.com

Moje podsumowania trzydziestkowe, mimo iż niosą ze sobą zmiany, wcale nie są bardzo gorzkie (choć może odrobinę smutne). Dużo się nauczyłam ostatnio. Wiem, czego chcę, wiem, kim jestem i wiem, gdzie leżą moje granice. Dojście do tego momentu zajęło mi chwilę i była to momentami droga przez mękę.

Jestem teraz gotowa po prostu żyć. No to 3…2…1… nową dekadę czas zacząć:)