Tag Archives: wzruszenia

Gdzie te emocje, gdzie ten dreszcz?

Gdzie te emocje, gdzie ten dreszcz?

Pamiętacie silne emocje, które towarzyszą okresowi dojrzewania? Wzruszenia, zakochania, smutki? Miliardy filmów, które poruszały – bo po raz pierwszy na ekranie widzieliśmy coś, czego jeszcze w życiu nie zaznaliśmy. Pierwsze rozczarowania. Książki, które pochłaniały. Piosenki, które rozdzierały serce. W moim życiu wrażliwca było tego sporo. Mimo iż nadal jestem wrażliwcem ciężkiego kalibru, to jednak z czasem tych wielkich wrażeń jest coraz mniej. Dawno nie przeczytałam książki, która by mnie zwaliła z nóg. Niezmiennie książką – ideałem jest dla mnie „Na Wschód od Edenu” Johna Steinbecka. Odkąd jestem matką, wzruszają i obchodzą mnie głównie sprawy związane ciaśniej lub luźniej z moim dzieckiem. Dopiero pojawienie się mojego synka na świecie przyniosło prawdziwe, namacalne doświadczenie i życiową mądrość, której przedtem mi brakowało (bardzo, oj bardzo brakowało). Trochę mi źle z tym, że tak mało rzeczy zewnętrznych mnie „rusza”. Jednak, gdy już coś takiego znajdę, poruszona jestem do głębi.

W dzieciństwie, pierwszą piosenką, która wzruszyła mnie tak mocno, że wycisnęła łzy, było „Twist in my Sobriety” Tanity Tikaram. Wtedy też po razy pierwszy usłyszałam dźwięk oboju, który niezmiennie wywołuje we mnie ciarki. W latach młodzieńczych poznałam pewną piosenkę, która zawsze, zawsze rozwalała mnie na części pierwsze. Było to „Kissing You” Des’ree. Piosenka sama w sobie jest piękna. To pianino, ten głęboki wokal, tekst… To wszystko zawsze łapało mnie za duszę. Do tego okoliczności, w których jej słuchałam, dodawały jej znaczenia. Do tej pory porusza ona najgłębsze struny we mnie.

Dwa lata temu odkryłam piosenkę, która stała się kolejnym mocno znaczącym dla mnie utworem. Mniej więcej w tym samym czasie wałkowałam też ścieżkę dźwiękową filmu „Pina”, który również wiele dla mnie znaczy. Jednak poniższy utwór jest tak doskonały, tak mocny i tak boleśnie piękny, że nie ma sobie równych. Mogę słuchać go bez końca. Wokal Jose Jamesa jest jak balsam. Do tego te wspaniałe dźwięki fortepianu (czy już Wam mówiłam, jak bardzo kocham ten instrument?), słodka wiolonczela, a potem eksplozja różnych dźwięków wzmocniona perkusją… Boże… Jestem w muzycznym niebie i nie chcę zejść na ziemię, nie chcę!

(Jazzanova feat. Jose James – „Little Bird”)

No, ale przecież ostatnio pisałam, że szukam wesołych piosenek. To prawda 🙂 Słucham głównie radosnych kawałków. Staram się też oglądać komedie i czytać lekkie książki. Jednak nie zawsze udaje mi się uniknąć silnych emocji. Na przykład kilka dni temu wpadł w moje ręce film „Gwiazd naszych wina”. Wcześniej wiedziałam mniej więcej o czym jest i miałam mieszane uczucia. Wiadomo, tematyka umierania i raka to nie jest dobra rzecz dla osoby w mojej obecnej kondycji psychicznej. Mój mąż jednak namówił mnie na obejrzenie tego filmu. Powiem Wam tak… Jestem dużą dziewczyną, doświadczoną przez życie, widziałam wiele wzruszających filmów, ale ten film… ten film… Nie da się tego dobrze opowiedzieć. Dość często wzruszam się na filmach, ale takiej fontanny łez podczas seansu nie doświadczyłam od lat. Jeśli ktoś z Was potrzebuje się wypłakać (bo jest to wyciskacz łez) i ma ochotę obejrzeć film naprawdę mądry, to polecam Wam z całego serca. Oczywiście, znawcy kina mogą się wielu rzeczy czepiać, ale człowiek, który czuje i przeżywa emocje, z pewnością dobrze ten film oceni. Znacie „Czułe Słówka” albo „Stalowe Magnolie” albo – z nowszych „Jeden dzień”? Możecie się spodziewać podobnych wzruszeń. Choć „Gwiazd naszych wina” jest bardziej uniwersalny, mniej „babski”. Zła byłam trochę, że dałam się namówić na ten film, jednak po kilku dniach, kiedy ochłonęłam i dotarł do mnie jego przekaz, jestem wdzięczna mojemu mężowi. Ten film jest po prostu piękny i zrobił na mnie ogromne wrażenie.

ap_the-fault_in_our_stars_3_kb_140605_16x9_992

(Źródło: Google Grafika)

Teraz wracam jednak do treści lekkich i zabawnych. Mówię Wam – taka terapia pozytywnymi treściami naprawdę DZIAŁA!!!!

Trzymajcie się ciepło i radośnie, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy! 🙂