Tag Archives: życiowa droga

O komarach i poczuciu spełnienia

O komarach i poczuciu spełnienia

Witajcie Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy!
Za nami przepiękny, ciepły dzień. Warszawskie powietrze pachniało dziś tak intensywnie, jak wtedy, gdy pierwszy raz przyjechałam do Warszawy. Pamiętam dobrze, jak mój przyjaciel Maciek ostrzegał mnie: „Warszawa śmierdzi, sama się przekonasz”. Przyjechałam i poczułam tę intensywną woń. Był to zapach ludzi, spalin i strachu – mojego własnego strachu przed nowym, niepewnym, nieznanym. Pokochałam ten zapach, który był zapowiedzią wielu lat przygód i nasyconego wrażeniami życia. Odbierałam i wciąż odbieram to miasto wieloma zmysłami. Przyjechałam tutaj bez wyraźnie określonego celu. Chciałam oddalić się od domu i poznać życie w wielu nowych odsłonach. Ten cel został spełniony, choć ostatnie lata stabilizacji sprawiły, że zrodziło się we mnie poczucie utraconej wolności. Zawsze miałam pęd do poznawania świata, jednak – głównie z powodu własnych ograniczeń – pęd ten musiał zostać stłumiony. Myślę, że nadejdzie jeszcze w moim/naszym życiu kolejny etap eksplorowania świata, ale teraz już nie solo. Moja czarcia, nieposkromiona dusza powoli się do tego przyzwyczaja, choć z natury stworzona jestem chyba do życia w pojedynkę (serio, mój M. też mi to ciągle powtarza 😉 ). A teraz piękna, dzika piosenka, którą pamiętam z dzieciństwa, z Radiowej Trójki. Szukałam jej wiele lat i dzisiaj udało mi się ją w końcu znaleźć!

(Mory Kante – „Yeke Yeke”)

A teraz trochę opowiem Wam o poczuciu spełnienia. Odkąd pracuję w korporacji, widzę, jak wiele osób uzależnia swoje poczucie własnej wartości od tego, jak postrzegane są w pracy. Praca jest dla nich wyznacznikiem tego, ile są warci. Dla mnie to jest bardzo niezrozumiałe, z różnych przyczyn, ale głównie dlatego, że rola, z jaką najbardziej się utożsamiam i która daje mi największą satysfakcję, to rola matki. Już o tym wielokrotnie pisałam, jednak dziś poczułam to całym moim sercem – ale o tym za chwilę. Dzieci są takie wspaniałe. Obserwowanie tego, jak się uczą, jak się rozwijają – to jest bezcenny widok. Wzajemność i głębokość więzi z dzieckiem to coś, czego nie da się zastąpić niczym innym. Oczywiście, jak wiecie bardzo dobrze, jestem daleka od idealizowania macierzyństwa, otwarcie mówię o dołach, o złości i sprawach wcale nie tak cukierkowych. Chodzi mi jednak o całokształt. Kiedyś, w czasach gdy jeszcze nie miałam dzieci, rozmawiałam z bardzo bliską mi osobą, która urodziła właśnie dziecko, że u dzieci są urocze nawet te rzeczy, które u dorosłych są absolutnie obrzydliwe, czyli stopy, pachy, czy bąki. To ciekawe, że już wtedy byłam w stanie to zrozumieć. Chyba po prostu zawsze chciałam być matką. Dzięki temu, że urodził się mój Synek, mój świat stał się pełen po brzegi.

A teraz mała anegdota. Dziś rano przy śniadaniu Synek zapytał mnie o to, jakie dźwięki wydaje komar. Akurat miałam pełne usta, więc przełknęłam kęs i chciałam „zabzyczeć”, ale z moich ust wydostało się coś pomiędzy chrumknięciem a kliknięciem – powiedzmy, że takie „klunk”. A zatem odpowiedziałam:
– Klunk bzzzzzz dziab (no bo na koniec to paskudztwo wbija tę trąbkę i ssie krew).
– Aha.
Przez chwilę rozmawiamy na inny temat, a za moment ja postanawiam wrócić do komarów i pytam:
– To jak robi komar?
– Klunk bzzzzzz dziab! – odpowiada Synek.
Padłam ze śmiechu 🙂 Takich chwil są setki i uwielbiam je.

May

(Źródło: Pinterest.com)

A dzisiaj, kiedy go usypiałam, położyłam się obok niego i opowiadałam mu bajkę. Kiedy już skończyłam, nastąpił jeszcze długi przedsenny monolog Synka o kwiatkach, pająkach, komarach i Spidermanie. Potem, po dwóch ziewach ułożyliśmy się do snu. Synek położył mi rączkę na szyi i delikatnie się przytulił. Wtedy właśnie pomyślałam, że jestem absolutnie spełnioną osobą. Nie potrzebuję nic więcej – sławy, nagród, awansów, uznania, pochwał. Jestem w najlepszym miejscu, w jakim mogę być. Kocham i czuję się kochana w swoim domu. Z tego miejsca mogę na wszystko popatrzeć z ciepłym dystansem. Wszystko, co wykracza poza bycie mamą i żoną niech będzie tym, co CHCĘ robić, a nie tym, co MUSZĘ robić.

Życzę Wam poczucia spełnienia na wszystkich frontach, Drogie Mamy i Nie Tylko Mamy! 🙂